Relacje z zawodów

Pustynna Ośmiornica

W niedzielę stawiliśmy się z Jankiem w Siedlcu aby kolejny raz wystartować w Pustynnej Ośmiornicy. Janek przyjechał w towarzystwie pięknych pań, ja tylko z własna żoną.Trasa ta sama jak co roku czyli piach i górki, jednym słowem masakra.  Nordikowcy mieli do pokonania 3km, biegacze ok.5km. Jestem szczęśliwy, że w ogóle dotarłem do mety, a na dodatek po wielu perturbacjach i proteście złożonym przez Janka u organizatora okazało się że w swojej kategorii zająłem 3 miejsce. Dopisało mi też szczęście w losowaniu nagród. Ciekawie wygląda też rywalizacja Janka w jego kategorii wiekowej z Zbyszkiem S. z konkurencyjnego klubu. W Dąbrowie Zielonej górą był Zbyszek, na pustyni lepszy był Janek, dzięki czemu zajął trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej.Ogólnie imprezę uznajemy za udaną. Świetna pogoda i piękne medale, jedne z ładniejszych w mojej skromnej kolekcji. Martwię się tylko o naszego byłego prezesa (nie wiem jak on to przeżyje),który w ten weekend postanowił odpocząć od startów  mając świadomość, że my z Jankiem zaliczamy kolejny start . Włodku gonimy cię.

 

Poczesna 2019

Strażacka Dziesiątka

Poczesna 11.05.2019

W zawodach w Poczesnej byłem jedynym startującym Ludkiem. Pozostali z różnych powodów nie dotarli na ten bieg. Trasa tradycyjna, czyli pętla 6 km-biegi na 6 i 12 km oraz NW na 6 km. Tym razem biegaliśmy i maszerowaliśmy w przeciwnym kierunku niż w Biegu Papieskim na jesień ubiegłego roku. Pogoda była równie cudowna i aż chciało się startować. Byłem trochę „zmęczony” po owocnych obradach zebrania sprawozdawczego LL. Do szybkiego marszu zmobilizowała mnie niska frekwencja w marszu NW, zwłaszcza wśród mężczyzn. Pojawiła się niespodziewana szansa na miejsce na podium w kategorii mężczyzn. Spokojnie, ale żwawo maszerując dotarłem do mety na trzecim miejscu wśród facetów. Wyprzedziły mnie jeszcze dwie dziewczyny, ale musiałem się z tym pogodzić. Miło było stanąć na podium z klubową flagą. Statuetka ładna, medal też. Tradycyjne w Poczesnej bogate losowanie nagród zakończyło się dla mnie już po pierwszym losie! Trafiła mi się fajna skrzyneczka z narzędziami-ostatnio mam farta w losowaniach! Dzięki Jurkowi za transport, kibicowanie i fotki.

Lindkogel Trail - Bad Vöslau, 24 marca 2019

Na pomysł wyjazdu do Wiednia wpadłem na początku tego roku. Celem było obejrzenie na żywo meczu piłkarskiego Austria-Polska i odwiedzenie Kasi i Piotrka. Dodatkowymi atrakcjami miało być zwiedzanie Wiednia oraz ewentualny start w zawodach biegowych. Ekspedycja liczyła cztery osoby: Gosia, Jurek, Zbyszek i ja. Mecz (wygrany) obejrzeliśmy dzięki Piotrkowi, który załatwił bilety. Bieg wyszukała Kasia, która również nas zgłosiła. Piątka Ludków i Gosia w niedzielny poranek 24 marca udała się do uroczego miasteczka Bad Vöslau, oddalonego o 25 km od miejsca zamieszkania naszych gospodarzy. Na starcie stanęli: Kasia, Piotrek, Zbyszek i ja. Gosia filmowała, a Jurek fotografował nasze zmagania z górską trasą. Wybraliśmy najkrótszy dystans: 10,2 km, pozostałe dwa to 20,2 km i 32,8 km. Suma przewyższeń którą pokonaliśmy to 330 metrów. Trasa oczywiście trudna, ale przepiękna - podobnie jak pogoda. Do mety docieraliśmy w sporych odstępach czasowych a najszybszy był Piotrek. Ja oczywiście byłem najwolniejszym Ludkiem, ale za to zająłem najlepsze miejsce w swojej kategorii wiekowej. Nasz bieg ukończyło 250 zawodników, a wszystkie trzy dystanse 754. Przy okazji wielkie dzięki dla Kasi i Piotrka za pełnienie roli gospodarzy i przewodników po mieście oraz załatwienie wspaniałej pogody.

Puchar NW w Dąbrowie Zielonej

W Sobotę po południu ekipa Leśnych Ludków (wraz z kibicami) wybrała się do Dąbrowy Zielonej na drugi etap IX Jurajskiego Pucharu NW. Na starcie stanęli Janek, Adrian i Włodek i w takiej też kolejności dotarli też do mety. Janek jak zwykle stanął na podium, tym razem na najniższym stopniu. Pozostali zajęli miejsca w środku stawki. Trasa płaska ale sporo asfaltu, za to pogoda nas nie rozpieszczała, wiał silny wiatr i było baaardzo zimno. Najbardziej chyba pogodę odczuli nasi kibice-Agnieszka, Zbyszek P. i Kamil, który wreszcie postanowił zaliczyć pierwszy start w tym roku, ale ze względu na pogodę w ostatniej chwili się rozmyślił. Po zawodach cała załoga LL udała się do Ludwikowa na zaproszenie przyjaciółki Włodka, Małgosi, gdzie zostaliśmy serdecznie przyjęci i ugoszczeni, za co bardzo dziękujemy gospodarzom, oraz za ich wyrozumiałość. Do domu wróciliśmy w niedzielę po południu zróżnicowanymi środkami  transportu (samochód,pociąg). Wszyscy bardzo zadowoleni choć lekko przemęczeni.

XI Bieg Częstochowski

XI Bieg Częstochowski

06.04.2019

W tegorocznym Biegu Częstochowskim wystartowała szóstka Ludków(do rekordu z 14 roku daleko!). Pogoda super, chociaż deszczyk nas straszył. Organizacja jak zawsze perfekcyjna - Zabiegani to jest firma. Gratulacje dla Łukasza za pokonanie bariery 40 minut i wysokie 60 miejsce. Pozostali (Sławek, Zbyszki i Michał) pobiegli nieźle, ale bez rewelacji. Bezczelnie oceniam mój czas poniżej godziny za duży wyczyn. Bez treningów - tylko startując - udało mi się dokonać czegoś fajnego przed moją sześćdziesiątką. Już dawno nie powinienem startować w jakichkolwiek zawodach. Uznałem jednak, że lepiej polec na polu bitwy niż umrzeć we własnym łóżku. Ale już długo nie pociągnę, więc planuję kilka imprez pożegnalnych w tym roku. Dwa terminy już podaję: 

6 lipca, początek 8.30, koniec 14.30 – cel to pokonanie jak największej liczby kilometrów przez uczestników, do maratonu włącznie,

1 września, początek 10.00, koniec 11.00 plus kilkanaście minut – cel to pokonanie przez każdego z zawodników jak najdłuższego dystansu w ciągu 60 minut plus jeszcze trochę.

Obydwie imprezy odbędą się na naszej 1.5 kilometrowej trasie w Żarkach Letnisko.

Pozostałe terminy podam w stosownym czasie. 

Liczę na udział Ludków i naszych przyjaciół w tych imprezach i pomoc w ich organizacji.

To tyle moich osobistych dywagacji z okazji startu w jednym z moich ulubionych biegów.

PS. Wielkie dzięki naszym kibicom – a była ich spora grupa – za doping, który bardzo się przydał. Adrian, oprócz kibicowania był naszym fotoreporterem.

Harpagańska Dycha - 2019

Dwie pary Ludków reprezentowały nasz klub na zawodach w Sosnowcu. Adrian i Janek maszerowali z kijkami na dystansie około 6 km a Zbyszek P. i Włodek próbowali przebiec atestowaną dyszkę. Za pięćdziesiąt złotych wpisowego pakiet startowy był całkiem przyzwoity. Trasa średnio trudna, trochę góreczek było. Prowadziła po ulicach Sosnowca – w drugiej części zaliczyliśmy dworzec główny i obiegliśmy Stadion Ludowy. Pogoda bardzo fajna, pozwoliła na spokojne pokonanie dystansu. Janek wrócił na należne mu miejsce na podium w kategorii wiekowej(drugi stopień) a Adrian był piąty w swojej. Biegacze wypadli troszkę gorzej ale bez upadków dotarli do mety. Włodek jako jedyny trafił szczęśliwy los w losowaniu nagród(pewnie za najdłuższą walkę z dystansem). Ale największym wygranym był Adrian, który pod koniec dnia odzyskał kije zagubione rano. Resztę pomińmy milczeniem.

IX JPNW - Olsztyn

IX JPNW nie mógł odbyć się bez udziału Leśnych Ludków. Pierwszy etap jak zwykle odbył się w Olsztynie, a w zawodach brał udział  Adrian z Jankiem. Przy fajnej słonecznej pogodzie sukcesów nie odnieśliśmy ani w rywalizacji sportowej, ani w losowaniu atrakcyjnych nagród.  Janek zajął dobre 48 miejsce (na grubo ponad 200 zawodników), a w swojej kategorii wiekowej był tuż za podium. Adrian w open też był niedaleko pudła (84 miejsce). Następny etap odbędzie się w Dąbrowie Zielonej 13 kwietnia gdzie Leśne Ludki podobno mają stawić się w liczniejszym składzie wraz z towarzyszącymi im kibicami.

Adrian na Górze Ossona

Chyba będę żył - pomyślałem sobie po dotarciu na metę zawodów Ossona Cup w Częstochowie.
Przymierzałem się od jakiegoś czasu, ale zdecydowałem się wystartować w ostatniej chwili. Zawody odbywają się cyklicznie co miesiąc w okolicach Góry Ossona. Można było biec lub iść z kijami, oczywiście wybrałem tą drugą opcję. Trasa to pętla o długości 4300m i można ją pokonać dowolną liczbę razy w ciągu 6 godzin. Pierwotnie chciałem zrobić dwa, może trzy kółka, ale trochę mnie poniosło i zrobiłem sobie 5 kółek, czyli półmaraton. Bez treningów i jakiegokolwiek przygotowania, oraz po sobotnich imieninach u Zbyszka P., uważam za cud dotarcie do mety po 5 okrążeniach. Ogólnie trasa fajna, cały czas w lesie, a po wejściu na Górę Ossona wspaniały widok na Częstochowę. Przez pierwsze 1,5 km płaska, później tylko masakryczne górki. Zawody super zorganizowane. Małe wpisowe (co nieczęsto się już zdarza), fajne jedzenie i medale. Na uwagę zasługuje fakt, że na zawody w roli kibica pojechali ze mną Zbyszek P. (później żałował, że jednak też nie wystartował) oraz nasz wspólny kolega Andrzej C. Zapewnili mi super doping i zdjęcia. Myślę, że jeszcze tam wystartuję w szczególności, że jakimś cudem w kategorii mężczyzn w NW zająłem trzecie miejsce.

Leśne zawody w Kłobucku i Lublińcu

Kłobuck 03.03.19
Na bieg Tropem Wilczym pojechaliśmy do Kłobucka za względów ekonomicznych – opłata za pakiet startowy była dużo niższa niż w takim samym biegu w Częstochowie. Spotkanie z naszymi przyjaciółmi z Kłobucka, Ulą i Darkiem to również duży plus tego wyjazdu. Sam bieg na dystansie 1963 m nie był trudny, chociaż na początku musieliśmy się trochę wysilić na podbiegu. Najszybszy z naszej trójki był oczywiście Zbyszek Paszewski. Włodek i Adrian przytruchtali na całkiem dobrych miejscach. Na mecie czekały na nas fajne medale, kiełbaski(niezbyt wypieczone) i gorący żurek. Można było obejrzeć wystawki historycznego(i nie tylko) sprzętu wojskowego. Zawody zakończyliśmy u Adriana.
VI Lubliniecki Półmaraton NW
Lubliniec 03.03.19
W leśnych zawodach w Lublińcu reprezentował nas Janek. Maszerował z kijkami na dystansie 5 km. Wcześniejsza choroba spowodowała, że nie był w dobrej formie. Ale czwarte miejsce w kategorii wiekowej nie jest złym wynikiem. Do podium brakło niewiele sekund. Liczymy, że Janek szybko wróci do formy i na podium.

VII Grand Prix Krakowa w biegach górskich.

Za namową Jarka Gałązki postanowiliśmy wystartować w Krakowie. Do wyboru było albo 11,6 km albo 23,2 km ( były też mniejsze dystanse ale to nie dla LL).

Jarek - przebieg już kilka razy tą trasę  - postanowił zmierzyć się z najdłuższym dystansem. Ja z Markiem postanowiłem nie szaleć. Profil trasy wzbudzał szacunek.

Wybraliśmy połowę czyli 11,6 km. Pogoda świetna - około 9 stopni - pochmurno, brak wiatru. My wystartowaliśmy o 10.40 a Jarek o 11.20. Trasa prowadziła ścieżkami Lasu Wolskiego, wokół Kopca Piłsudskiego. Bieg był ostatnim z cyklu pięciu biegów rozpoczętych w październiku 2018. Zaraz po starcie pierwszy podbieg, potem zbieg. I tak przez całą trasę. 

Zbiegi były karkołomne - błoto, śliskie liście, korzenie drzew. Podbiegi tak strome, że to były raczej podchody całego szeregu startujących. Niby tylko 11,6 km a miałem dosyć. Nie jestem zwolennikiem biegów górskich ale jak w tym przysłowiu o Cyganie - dla towarzystwa... Niedaleko meta, ale nie ma tak lekko - oczywiście pod górkę. Za chwilę Marek. Czasy nie powalają ale tu nie dało się robić życiówek. Idziemy do biura zawodów. Kawa, herbata, banan. Grzejemy się i wracamy na metę kibicować Jarkowi. Wreszcie dociera i on. Mimo zmęczenia - uśmiech na twarzy. Prysznic i powrót do domu.

Jaroszów 2019

Pod wpływem ogromnej presji wywieranej na mnie przez niektóre osoby skrobnąłem parę słów
na temat Jaroszowa, ale to tylko dlatego, że jakoś mało zdjęć zrobiłem, a nawet nie zrobiłem żadnego.

W niedzielę 24 marca ekipa Leśnych Ludków wybrała się do Jaroszowa na Imprezę Charytatywną dla Andżeliki i Antosia. W konkurencji NW, w stawce 25 zawodników, Jarek Grygiel zajął dobre 9 miejsce (podobno jest bez formy), Adrian i Asia dotarli do mety w połowie stawki. Andrzej i Jarek Gałązka pobiegli w biegu na 10 km i uzyskali dobre czasy. Trasa w większości gruntowa, twarda i zmrożona, ale było też trochę asfaltu. Po zawodach mogliśmy posmakować pysznych ciast i innych smakołyków przygotowanych przez organizatorów.