Relacje z zawodów

Puchar Nadleśniczego - 2019

Malownicza trasa w Janowie Borku po raz trzeci gościła uczestników memoriału im. Nadleśniczego Mariana Grzanki w nordic walking. Wśród 88 zawodników znalazła się skromna, dwuosobowa ekipa Leśnych Ludków. Adrian i Włodek dzielnie walczyli na niezbyt długiej, bo 3.8 km trasie. Włodek zajął drugie, a Adrian trzecie miejsce w swojej kategorii. Puchary bardzo ładne, więc warto było się wysilać. Po dekoracji zwycięzców w rodzinnej atmosferze odbyła się prezentacja prawidłowej techniki nornic walking. Była twórcza dyskusja i wiele
pytań. Każdy na pewno coś wyniósł z tego pokazu. Za rok dziesiąty Jurajski Puchar NW, na pewno z udziałem Leśnych Ludków.

Maraton Miast w Radzionkowie - 2019

W sobotę 12 października ekipa LL w składzie: Michał Hajduk, Michał Kozieł, Marek, Sławek i ja (Łukasz) wystąpiła w radzionkowskim biegu sztafetowym – Maratonie Miast i Gmin. Dla Leśnych Ludków był to drugi w historii start w tej imprezie, debiut został zaliczony w ubiegłym roku, wówczas to nasza drużyna z czasem 3:19’33” zajęła 41 miejsce w gronie 90 rywalizujących ekip. Cel wyznaczony na tegoroczne zawody był jeden – poprawić wynik z zeszłego sezonu.
Każdy z nas miał do wybiegania dwie zmiany po 4,2 km – łącznie 8,4 km. Profil trasy poprowadzonej alejkami parku Księża Góra okazał się dość wymagający, a to za sprawą 200 m podbiegu na samym początku okrążenia. Mieszanka szutru i asfaltu była jednak dla nas szybką nawierzchnią i już po pierwszych zmianach wiedzieliśmy, że mamy szansę na ustanowienie nowego rekordu klubu na tej trasie i to z przytupem. Założony plan zrealizowaliśmy z żelazną konsekwencją i zajęliśmy 27 miejsce na 82 startujących sztafet, bijąc czas z poprzedniego sezonu o niespełna 10 minut (3:09’40”) ! Rewelacyjny wynik, jak się okazało, lepszy od naszych przedstartowych oczekiwań („jak zejdziemy poniżej 3:15 to będzie dobrze”) rozbudził apetyty na przyszły rok i kolejny rekord.
Dla miłośników statystyki, poniżej tabela z czasami indywidualnymi i zestawienie porównawcze z wynikami czterech reprezentantów LL, dla których tegoroczny start w radzionkowskiej sztafecie nie był debiutem.
Zawodnik            M-sce w klasyfikacji indywidualnej                Czas             Różnica 2018
Łukasz                                    50                                         32’52”                  n/s
Michał H.                               145                                         37’21”                -2’59”
Sławek                                  146                                         37’29”                -1’07”
Michał K.                               243                                         39’57”                -2’27”
Marek                                    247                                         40’01”              + 0’01”

Włodek w Warszawie

W sobotę wystartowałem w Biegu 100-lecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Baza zawodów była w Centrum Olimpijskim w Warszawie przy ulicy Gdyńskiej. Impreza miała składać się z pięciu biegów na dystansie 5 km. Każdy był oznaczony kolorem kółka olimpijskiego. Ostatecznie odbyły  się cztery biegi, a ja wystartowałem w trzech z nich. Pierwszy bieg „open” ruszył o 12.15, następnie biegały kobiety i mężczyźni w swoich biegach (start był wspólny, ale klasyfikacja osobno), a ostatni bieg (dla seniorów po pięćdziesiątce) zakończył się dla mnie o 14.12. Tak więc w niecałe dwie godziny przebiegłem trzy piątki w niecałe dwie godziny. W dwóch pierwszych biegach uzyskałem czasy kilka sekund poniżej 29 minut, w trzecim 28.23. Wytrzymałem więc całą piętnastkę na raty bardzo dobrze. Trasa biegu znajdowała się na drodze dojazdowej,  o świetnej nawierzchni i była niemal idealnie płaska. Aby przebiec 5 km(atestowane przez Pana Dziekońskiego) trzeba było zaliczyć trzy „agrafki”. Start i meta znajdowały się 100 metrów od Centrum Olimpijskiego. Miałem pięcioro wspaniałych kibiców: Jurka i naszych przyjaciół Basię i Mirka Pietrzaków z synami Mariuszem i Markiem. Koszt biegów wyniósł mnie 80 złotych (35 za pierwszy, po 10 za dwa dodatkowe i 25 koszulka). Po biegach zwiedziliśmy Muzeum Olimpijskie (za darmo). Następnego dnia, czyli w niedzielę, całą szóstką udaliśmy się na Stadion Narodowy. Kibicowaliśmy naszym piłkarzom w meczu kwalifikacyjnym Euro 2020 z Macedonią Północną. Mecz wygrany 2-0, awans załatwiony, atmosfera wspaniała.

Bardzo pracowity weekend Leśnych Ludków

Ostatni weekend września Leśne Ludki spędziły bardzo pracowicie. W sobotę Prezes Sławek i Michał rano zaliczyli „aniołowskiego” Park Runa, a po południu City Cross. Zgodnie docierali do mety pięciokilometrowych dystansów.
W Poczesnej Zawodziu, na nowej trasie, inna ekipa Ludków walczyła w sobotnie przedpołudnie w ostatniej rundzie Jurajskiego Pucharu Nordic Walking. Medale i inne nagrody posypały się naszych zawodników hurtowo. Janek stawał dwa razy na najwyższym stopniu podium (bardzo wysokiego!), Adrian zaliczył pozostałe stopnie. Zaprzyjaźniona Ania też była na pudle. Tylko Włodek po spacerowym zaliczeniu dystansu (niecałe 5 km) nie zaliczył żadnego sukcesu. Z workami nagród wróciliśmy do domów. W niedzielne południe Adrian wystartował w biegu (niechcący) i marszu NW (świadomie) w ramach ostatniej rundy Ossona Cup. Na trudnej trasie zaliczył w sumie dystans nieco większy od półmaratonu. Z obydwu weekendowych startów przywiózł do domu aż pięć medali! Jest to rekord wszechczasów Ludków. Wielkie gratulacje i tak trzymać!
Niedzielny wieczór to kolejna impreza organizowana przez Zabieganych w której wzięły udział Ludki. Bieg Godzinny na stadionie CKS Budowlani odbył się po raz szósty, ale pierwszy w nowej formule. Zawodnicy startowali w dwóch grupach: rekreacyjnej i profi. W pierwszej pobiegli Zbyszek Stęplowski i Włodek.
Pokonane dystanse pozwoliły na zajęcie 41 miejsca (11.6 km) przez Zbyszka i 92 miejsca przez Włodka (10 km). W grupie profi świetnie spisał się Jarek Gałązka zajmując 14 miejsce(13.6 km). W imprezie startowało 143 zawodników.

Bieg Rodzinny w Częstochowie - 2019

Szósty już Bieg Rodzinny został jak zawsze perfekcyjnie zorganizowany przez naszych przyjaciół Zabieganych na Promenadzie im. Czesława Niemena w Częstochowie. Tradycyjnie obecne były Leśne Ludki. Startowaliśmy w biegu i marszu NW na dystansie 3 km. Najszybszy w biegu był Prezes Sławek (bardzo dobry czas 13.05), sporo za nim dotarli do mety Zbyszek P. i Włodek. W marszu z kijkami w czołówce stawki zameldowali się Janek (5 miejsce) i Adrian. Niestety do podium trochę im zabrakło. Losowanie licznych nagród też nie przyniosło nam sukcesów. Kibicowały nam Gosia i Halinka.

Urodziny Włodka

1 września 2019 z okazji urodzin Włodka Rajczyka – Honorowego Prezesa Leśnych Ludków odbył się w Żarkach Letnisku Bieg Godzinny 60+.
Zabawa polegała na pokonaniu możliwie wiele razy półtorakilometrowej leśnej pętli w ciągu jednej godziny – stąd 60, a plus polegał na tym, że można było zaliczyć pętlę rozpoczętą przed upływem 60 minut od startu. Wśród zawodników, którzy pokonali taką samą liczbę pętli wygrywał ten, który zrobił to w krótszym czasie. Oczywiście pokonywać pętlę można było tylko przy użyciu własnych mięśni, a zatem biegnąc, idąc, bądź maszerując z kijami.
W zawodach wystartowało 48 zawodników, w tym 18 kobiet. W biegu bezkonkurencyjny okazał się Łukasz Bielecki, pokonując 10 okrążeń w 64 minuty. Wśród biegaczek triumfowała Kasia Kotas z wynikiem 6 okrążeń w niecałą godzinę. Konkurencję nordikową tradycyjnie wygrali zawodnicy z Kabexu Podkowa Janów: wśród panów byli to ex aequo Łukasz Dors i Patryk Kołek (6 okrążeń) a wśród pań Nadia Mizgała (5 okrążeń).
Pierwsi trzej zawodnicy i zawodniczki z każdej konkurencji otrzymali, ufundowane przez Jubilata, piękne witrażowe statuetki wykonane przez Jurka Rogocza.
Po biegu rozpoczęliśmy drugą część świętowania. Jarek wygłosił laudację na cześć Jubilata, było wiele wzruszeń i wspomnień. A potem pozostały nam już tylko tańce i swawola.

Przełajowa Ósemka - 2019

W tradycyjnie upalnej Przełajowej Ósemce wystartowała spora grupa Ludków. Łukasz, Sławek, Michał i dwa Zbyszki biegali a Adrian i Włodek maszerowali z kijkami. Jedynym sukcesem było 6 miejsce Łukasza w kategorii wiekowej. Pozostali zaprezentowali się przeciętnie. Jacek Chudy jak zawsze nas rozpieszcza i zafundował każdemu uczestnikowi super plecak. Nowa trasa wokół jeziora przepiękna, przygotowana perfekcyjnie. Nagród znowu nie wylosowaliśmy. Dzięki Agnieszkom, Edycie i Zygmuntowi za kibicowanie.

IV Zalew Biegaczy - 2019

"Mierz siły na zamiary" pisał nielubiany przeze mnie poeta. Nie bardzo się to tym razem sprawdziło. Po półtoramiesięcznej przerwie w zawodach i treningach w sobotę postanowiłem, że w niedzielę wezmę udział w IV Zalewie Biegaczy w Poraju. Aśkę (ponoć) bolała noga, więc wystartowałem sam. No, jeszcze oczywiście Adrian i Włodek, bo oni (szczególnie ten ostatni) nie odpuszczą niczego. Stachanowcy. Start odbył się tym razem 5 minut przed ustaloną godziną, bo wszyscy nordikowcy grzecznie stali na starcie. Początkowo próbowałem trzymać się czołówki, ale po 3 kilometrach mój super smartwatch (prezent od żony) informuje mnie: "stary, to nie te lata; nie wygłupiaj się; trzeba zwolnić". Zegarek informację przekazał w troszkę inny sposób, ale treść była własnie taka. Cóż było robić, zwolniłem. Po 6 kilometrze skończył się asfalt i zaczął się szuter, a potem piach. Od początku towarzyszyli nam Janek i Zbyszek, którzy na rowerach dopingowali nas i poili wodą. Od 5 km do akcji włączyła się też Asia, która towarzyszyła mi do samej mety. Muszę przyznać, że bardzo fajnie się idzie, wiedząc, że w każdej chwili można liczyć na łyk wody. A że było upalnie i duszno, to woda była niezbędna. Na dodatek obecność żony dodawała ducha walki, więc przed metą stoczyłem zwycieski pojedynek z dużo młodszym zawodnikiem. Adrian z Włodkiem przyszli nieco później, ale też dzielnie walczyli do samego końca. Włodek, pewnie widząc młodą osobę płci przeciwnej, postanowił przekraczając głęboki rów wykonać salto. Brak ćwiczeń spowodował, że wyszło mu półsalto z kijami. Ponoć wyszedł z tego rowu szybko, ale na mecie wyglądał na trochę "wycioranego". Adrian dla odmiany licząc, że młoda sanitariuszka będzie go ratować metodą usta-usta, padł za metą nieżywy. Janek polewał go zimną wodą, Zbyszek wachlował, a my z Włodkiem trzymaliśmy jego dolne kończyny w górze. Młoda sanitariuszka co prawda zabrała go do swojego namiotu, ale skończyło sie na ... zmierzeniu ciśnienia. Biedak. Ogólnie impreza fajna, sympatyczna, niedaleko od domu i z małymi przygodami. I jeszcze z gościną u mieszkającego nad zalewem lwa morskiego, który ufundował nam szampana. Do następnego roku.

Bieg z Kopyta - 2019

W Biegu z Kopyta wystartowało w tym roku czterech Ludków. Jarek Gałązka przebiegł najtrudniejszy dystans, czyli 10 km. Adrian, Janek i Włodek przemaszerowali z kijkami 6km po nowej trasie. Żaden Ludek nie załapał się na podium, ale brakowało niewiele. Włodek, w przededniu swoich sześćdziesiątych urodzin,  jako pierwszy zaliczył 400-ny start w barwach Leśnych Ludków. Do połowy tysiąca jednak daleko.

X Parkrun w Częstochowie

W sobotę 10 sierpnia Leśne Ludki w składzie: Sławek, Włodek, Michał, Jarek Gałązka i zaprzyjaźniony Michał Kozieł wystartowały w dziesiątej edycji biegu Parkrun Las Aniołowski w Częstochowie. Pierwszy z Ludków na linii mety zameldował się Jarek - 5 miejsce open (1 miejsce w kategorii), Sławek zajął 10 miejsce open (3 miejsce w kategorii), Michał był 12 open (2 miejsce w kategorii), Włodek – 32 open (2 miejsce w kategorii), a Michał Kozieł uplasował się na 25 miejscu open (2 miejsce w kategorii). Po dziesięciu edycjach biegu, w klasyfikacji drużynowej (decyduje ilość ukończonych biegów przez zawodników poszczególnych drużyn) Leśne Ludki zajmują drugie miejsce. W klasyfikacji indywidualnej liczonej wg. Współczynnika wieku, najwyżej z Teamu Ludków sklasyfikowany jest Jarek Gałązka, 13 miejsce (69,47%), 22 miejsce zajmuje Zbyszek Stęplowski (64,23 %), a 25 miejsce Łukasz (64,23%). Top-30 zamyka Sławek klasyfikując się na 30 miejscu (63,20%).Włodek zajmuje 65 miejsce (57,44%), a Michał sklasyfikowany jest na 84 miejscu (54,32%). Po dziesięciu edycjach biegu sklasyfikowanych jest 175 uczestników.

Kamień Pomorski 2019

Start w Kamieniu Pomorskim był, podobnie jak w Olsztynie, pierwszym w tym mieście. Tym razem trasa prowadziła ulicami miasta zgodnie z nazwą biegu obok jego zabytków. Tym razem czas osiągnąłem dużo lepszy bo 57.58 min na dystansie 10 km. Ale miejsce stosunkowo gorsze niż w Olsztynie bo 138 na 174 zawodników (8 w kategorii). Po pokonaniu dwóch niełatwych pętli po mieście zawodnicy i kibice mogli się poddać rozpuście pożerania darmowych arbuzów. Rynek w Kamieniu Pomorskim był bowiem świadkiem bicia rekordu Polski w jedzeniu tych pysznych owoców. Zjedliśmy ich podobno 900 kg i od 3 sierpnia jestem wraz z Basią, Gosią i Mirkiem rekordzistą Polski.