Relacje z zawodów

Polska Biega - Częstochowa, 24 maja 2014

Na sobotę 24 maja miałem trochę inne plany, ale Sławek namówił mnie na start na Promenadzie w Częstochowie w ramach akcji "Polska biega". Dystans 3 km to trochę dla mnie za krótko. Ale, że na Promenadzie startowałem ostatnio 22 lata temu, skusiłem się. Duchota nie nastrajała optymistycznie przed startem, podobnie jak przebieg trasy. Do półmetka biegnie się niemal cały czas lekko z górki, ale od nawrotu spod Lasku Aniołowskiego  jest oczywiście na odwrót. Całą piątką pognaliśmy w kierunku lasu. Ja oczywiście zaczynam najwolniej, ale potem jakoś się rozpędzam. Zbyszek Stęplowski pobiegł najszybciej (14 miejsce na 182 biegaczy !), Sławek za nim, pozostała nasza trójka na z góry upatrzonych pozycjach. Do mety dotarłem nawet nie zmęczony za bardzo, bo bieg za szybko się skończył. Zabiegani oczywiście zawody zorganizowali profesjonalnie. Były nagrody dla najlepszych, woda i bułeczka dla każdego i suweniry dla szczęściarzy. Drugi raz z kolei to znowu ja ! A i Zbyszek Paszewski przełamał niemoc w losowaniach i zabrał do domu fajny zestaw. Nawadnianie po zawodach trochę się przeciągnęło z powodu burzy, ale szczęśliwie wróciłem do domu. W niedzielę czekały kolejne zawody w Złotym Potoku. Ale o nich pisze Kasia.

III runda IV JPNW - Złoty Potok, 25 maja 2014

W majowej trawie skąpani

Kolejna runda Jurajskiego Puchar Nordic Walking i kolejny sukces! W trzecich zawodach tegorocznego cyklu wzięło udział aż 178 uczestników, ustanawiając absolutny rekord frekwencji. Dzień wcześniej nad Jurą grzmiało i błyskało, a ulewny deszcz uwalniał powietrze od okrutnej duchoty. Nic jednak nie było w stanie zniechęcić wiernych fanów nordikowych zmagań, których sportowa pasja tak licznie ściągnęła do Złotego Potoku. I jak zwykle za swe oddanie dzielni maszerzy zostali nagrodzeni piękną pogodą! Aż chce się pytać organizatorów: z kim i jakie macie układy, że wciąż na zawodach przyświeca nam słońce?

Czytaj więcej: III runda IV JPNW - Złoty Potok, 25 maja 2014

Z Siódemką na Siódemkę

W ubiegłą niedzielę Łukasz brał udział w nowej inicjatywie częstochowskich biegaczy, Gimnazjum nr 7 i Urzędu Miasta Częstochowy. Na 7–kilometrowej trasie poprowadzonej ulicami Rakowa wraz z zawodniczkami CKS-u promował chód sportowy. Wśród biegających można było zobaczyć m.in. Jakuba Jelonka, również chodziarza, olimpijczyka z Pekinu oraz siatkarza Piotra Gruszkę i Prezydenta Miasta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka.

Włodka relacja z Lublińca

Na mój debiut w półmaratonie NW do Lublińca pojechałem w towarzystwie Asi, Kasi i Andrzeja, których zresztą namówiłem na te zawody. Po dwóch dniach deszczu niedziela powitała nas fajna pogodą. Dojechaliśmy bez problemów mimo iż baza zawodów była w lesie przy obwodnicy Lublińca. Piękna polana i biuro zawodów w starej stodole tworzyły fantastyczny klimat. Organizatorzy przygotowali super trasę, świetnie oznakowaną i oznaczoną słupkami co pół kilometra. Od startu maszerowaliśmy razem z Andrzejem, bo Kasia ruszyła ostro do przodu z Mariolą i nadawały ton rywalizacji kobiet. Asia maszerowała spokojnym tempem i celowała w wynik, który przyniósł jej na mecie dodatkowa nagrodę. Pierwszą 7-kilometrową pętlę pokonaliśmy spokojnie w różnych peletonach. Na drugiej minęliśmy kilka osób, a mnie maszerowało się super i starałem się utrzymać niezłe tempo. Współpracowaliśmy z Andrzejem zgodnie i zbliżyliśmy się do Kasi na niewielki dystans. Metę drugiego okrążęnia minęliśmy po kolei w odstępie niecałej pół minuty. Ale mnie wysiadły ręce i samymi nogami nie dałem rady utrzymać tempa. Andrzej dogonił Kasię i pracował jako jej zając, pomagając utrzymać 3 miejsce w klasyfikacji generalnej kobiet, która nie była nagradzana. Ostatnie kilometry to mordęga, którą ledwo przetrwałem. Ale nie było źle. Czas lichy ale będzie co poprawiać. Po marszu zjedliśmy super kiełbaski i obłowiliśmy się nagrodami. Dziewczyny zaliczyły podium, Asia przymaszerowała dokładnie w czasie, który gwarantował nagrodę specjalną organizatorów, a w losowaniu każde z nas zdobyło jakaś fajną nagrodę. Było ich całkiem sporo. Medale i puchary oryginalne z drewna. Atmosfera wspaniała. Impreza kameralna i takie lubię.

W Lublińcu, czyli dlaczego czasami warto pójść z kijami

Teraz już przyznam się głośno: a jednak dałam się namówić na zawody z kijami. I -- mimo, że już trzeci dzień ledwo chodzę z powodu zakwasów -- nie żałuję :) Impreza była na dziesiątkę z plusem, daję słowo! Zastanawiam się, czy powinnam zdradzać gdzie, bo za rok wszyscy zechcą tam pojechać, a ja lubię bardziej kameralne zabawy, ale niech tam, nie będę psem ogrodnika! A więc tak, dobrze się domyślacie: chodzi o półmaraton nordicowy w Lublińcu.

Czytaj więcej: W Lublińcu, czyli dlaczego czasami warto pójść z kijami

II runda IV JPNW - Masłońskie, 4 maja 2014

Na plaży fajnie jest!

Druga runda czwartej edycji Jurajskiego Pucharu za nami. Tym razem spotkaliśmy się w miejscowości Masłońskie w gminie Poraj, gdzie już po raz trzeci areną nordikowych zmagań były sosnowe lasy i piaszczyste plaże Zalewu Porajskiego. Choć wielu z nas w ostatnich dniach odnotowało nawet po kilka startów w różnych sportowych imprezach, to pomimo zmęczenia zdecydowaliśmy się na zwieńczenie długiego majowego weekendu marszem z kijami - w zawodach wystartowało aż 106 osób, ustanawiając nowy rekord frekwencji na porajskiej ziemi.

Czytaj więcej: II runda IV JPNW - Masłońskie, 4 maja 2014

Bieg Korfantego w Katowicach

Jakieś fatum wisi nad moimi startami w biegach na 10 km! Choć właściwie na dzisiejszy start w Katowicach nie mogłabym narzekać, gdyby nie.... ale nie uprzedzajmy biegu wypadków :)

Czytaj więcej: Bieg Korfantego w Katowicach

Bieg z Jajami - Lubliniec, 21 kwietnia 2014

Ale jaja!

Kończące się właśnie święta na pewno będę wspominać pozytywnie. W sobotę wybraliśmy się z Piotrkiem na kolejny parkrun Kraków: dla mnie był to trzeci start, dla Piotrka drugi. Udało nam się obojgu poprawić wcześniejsze wyniki - pierwsza radość. Następnego dnia postanowiłam zainaugurować sezon rowerowy i skoro świt wyruszyłam w niemal 90-kilometrową trasę. Jak na powrót do pedałowania po ponad półrocznej przerwie może trochę za daleko, ale widoki i pogoda piękne. Druga radość. I czas na trzecią - w Lany Poniedziałek wybraliśmy się razem z Prezesem do Lublińca na Bieg z Jajami.

Czytaj więcej: Bieg z Jajami - Lubliniec, 21 kwietnia 2014

Maraton Łódź Dbam o Zdrowie

Na maraton do Łodzi zapisałem się jako osoba towarzysząca Andrzejowi. Na razie odpuszczam starty w pełnych maratonach, dlatego w Łodzi wystartowałem na dyszkę. Do biura zawodów w hali Atlas Arena dotarliśmy w sobotę po południu (rano przed startem nie było możliwości odbioru pakietów startowych). Obok hali zastaliśmy plac budowy, a właściwie rozbiórki stadionu ŁKS-u. Na miejscu starego obiektu ma powstać nowoczesny stadion – termin jak to w Polsce bliżej nieokreślony.

Czytaj więcej: Maraton Łódź Dbam o Zdrowie

Leśne Ludki w Ziemi Świętej

Plany dotyczące wiosennego maratonu zaczęliśmy snuć zaraz po zakończeniu jesiennego wyjazdu na Majorkę. Spośród kilku propozycji prawie od razu wybór padł na Jerozolimę. Za przemawiało: dobre połączenie lotnicze z Pyrzowic, niedrogie bilety, tania opłata startowa i przede wszystkim olbrzymia ciekawość Izraela – kraju tak różnego od dotychczas przez nas odwiedzanych. Na wyjazd i start zdecydowałem się ja wraz z Markiem w maratonie oraz Mariola w półmaratonie. Ekipę wyjazdową uzupełniała moja córka Kamila. Zapisaliśmy się na bieg i opłaciliśmy start. Zaczęliśmy się zastanawiać na jak długo jedziemy – co chcemy i zdołamy zobaczyć, gdzie i ile noclegów rezerwujemy. Przeczytaliśmy wiele opracowań dotyczących Izraela, opinii na forach internetowych i plan podróży zaczynał nabierać kształtów.

Czytaj więcej: Leśne Ludki w Ziemi Świętej

VII Półmaraton Dąbrowski

VII Półmaraton Dąbrowski odbył się w pięknej, słonecznej pogodzie. Temperatura około 17 stopni, na całej praktycznie trasie wiał lekki wiaterek. Na start  udaliśmy się w składzie: Marek, ja i zaprzyjaźniony z nami przedstawiciel Zabieganych Damian Zacharski oraz kierowca w osobie Marioli. Jako, że Marek pobrał w dniu wczorajszym pakiety startowe, nie musieliśmy jechać do Dąbrowy lecz od razu na start do Ujejsca. Wystartowaliśmy o godzinie 11.00. Trasa z początku, do prawie 4 kilometra wiodła lekko z góry. Następnie wbiegliśmy na ścieżkę asfaltową wokół jeziora Pogoria IV, którą opuściliśmy na 12 km by po około 1 km wbiec na taką samą ścieżkę wokół Pogorii III. To chyba była najprzyjemniejsza część biegu: widok błękitnej wody, orzeźwiający wiaterek, budząca cię przyroda - wszystko to dodawało sił. Na 16 km opuściliśmy brzegi jeziora by udać się na ostatni etap biegu, już ulicami miasta. Najpierw krótki, ale ostry podbieg nad torami potem od 19 km długi, kilometrowy podbieg do Parku Hallera a w końcu kilometrowy bieg alejkami parku do Hali Sportowej. Na mecie ciekawy medal, makaron i banany. Marek z czasem 1.38.28 netto zajął 237 miejsce a ja - mimo odczuwanych trudów wczorajszego biegu - z czasem 1.39.46 netto zająłem 270 miejsce. Bieg został zorganizowany sprawnie i bez żadnych  problemów.