Relacje z zawodów

Osiem zaległych relacji

Bieg Strażnicy Jurajskiej
Przewodziszowice 12.08.17.

W Biegu Strażnicy Jurajskiej W Przewodziszowicach wystartowało pięć Ludków. Zbyszek Stęplowski pobiegł na dystansie 5 km i zajął bardzo dobre 11 miejsce. Pozostałe Ludki maszerowały na tej samej trasie z kijkami. Wyniki również bardzo dobre. Janek Machowski i Jarek Grygiel uplasowali się tuż za zawodnikami z Janowa zajmując 7 i 8 miejsce. Włodek dotarł do mety na 12 a Asia na 14 miejscu. Trasa zawodów była bardzo trudna o zróżnicowanej nawierzchni  poczynając od dobrego asfaltu a kończąc na dzikowiskach. Podejść i ześlizgnięć było sporo. Na szczęście już nie padało, ale i tak momentami było niebezpiecznie. Trzeba było uważać żeby nie zjechać na czterech literach po kamieniach lub korzeniach. Po posiłku szybko zeszliśmy na dół i ruszyliśmy do Żarek Letniska na organizowany wspólnie z Towarzystwem Przyjaciół Żarek Letniska szkoleniowy marsz NW. Kilkanaście przybyłych osób na pewno sporo skorzystało z naszych uwag dotyczących techniki marszu.


Pozytywny Bieg Przełajowy
Szarlejka 19.08.17

Szarlejka to tradycyjne miejsce startu Ludków od początku tej imprezy. Tym razem wystartowały cztery, wszystkie rodzaju męskiego. Łukasz i Sławek Bieleccy przebiegli dystans 10 km, a Adrian i Włodek przemaszerowali 5 km z kijkami. Pogoda deszczowa, co było ewenementem na tej imprezie. Ale podczas biegu i marszu prawie nie padało. Błota było sporo i szczególnie biegacze docierali do mety mocno oblepieni żółtą mazią. Niespodziewanie najlepszy wynik uzyskał Adrian wygrywając swoja kategorię, Łukasz był czwarty w swojej. Sławek i Włodek mogli się cieszyć z ukończenia trudnych zawodów.


V runda Jurajskiego Pucharu NW
Janów 20.08.17
Kolejna runda Jurajskiego Pucharu NW była szczególna pod kilkoma względami. Był to pierwszy Memoriał im. Mariana Grzanki, a przed startem otwarto trzy oficjalne trasy o różnych długościach, mające początek przy estradzie Borek w Janowie i częściowo prowadzące przez zabytkową Aleję Klonów. Największa „atrakcją” zawodów była jednak straszna ulewa towarzysząca zawodnikom podczas zmagań. W niektórych miejscach trasa zamieniła się w rwący potok. Na szczęście nikt się nie utopił, a organizatorzy świetnie poradzili sobie z organizacją imprezy. Ludki zdobyły dwa medale: Asia srebrny, a Janek brązowy. Pozostała czwórka: Adrian, Jarek, Włodek i Zygmunt ukończyła zawody w dobrej formie.


XVI Przełajowa Ósemka
Blachownia 03.09.17
Przełajowa Ósemka to kolejne zawody w których udział Ludków jest obowiązkowy. Tak też było i w tym roku. Na  siedmioosobową ekipę złożyło się czterech biegaczy i troje nordikowców. Biegaczom zabrakło niewiele do podium. Zarówno Łukasz Bielecki, jak i Zbyszek Stęplowski zajęli czwarte miejsca w swoich kategoriach. Za to Kasia Grygiel zdobyła w NW brązowy medal w kategorii wiekowej. Pozostałe Ludki tj. biegacze: Sławek i Włodek i nordikowcy: Adrian i Zygmunt nie odniosły sukcesów. Ale zadowoleni wyjechali wszyscy, pogoda dopisała, a organizacja jak zawsze u Jacka Chudego perfekcyjna.

Miński Półmaraton
Mińsk 10.09.17
Pomysł wyjazdu na Białoruś i startu w Mińskim Półmaratonie narodził się niemal zaraz po powrocie z Erewania w ubiegłym roku. Sprawy organizacyjne jak zwykle załatwił Andrzej. A było tego sporo: wizy, noclegi i transport. Naszym celem, oprócz startu w półmaratonie, była podróż po zachodniej Białorusi śladami Polski i znanych Polaków. Udało nam się odwiedzić dom muzeum Czesława Niemena, miejsce narodzin Elizy Orzeszkowej, muzea Adama Mickiewicza i Tadeusza Kościuszki. Sam start w półmaratonie możemy uznać za udany. Organizacja bardzo dobra, start w samym centrum Mińska, trasa trudna, z kilkoma podbiegami. Tegoroczny półmaraton był połączony z obchodami jubileuszu 950 rocznicy powstania miasta. Włodek startował o godzinie 10.00 na dystansie ćwierćmaratonu, czyli 10,55 km. Razem z ćwierćmaratończykami startowali biegacze na dystansie 5,5 km. Obydwa te biegi to typowe masówki, większość uczestników raczej maszerowała niż biegła. Andrzej i Janek, nasz towarzysz podróży, kibicowali Włodkowi, który pokonał dystans w 1:01.13. Potem role się odwróciły, o 12.30, już przy dość wysokiej temperaturze, na trasę półmaratonu wyruszył Andrzej. Pobiegł dużo lepiej od Włodka i z czasem 1:50.13 dobiegł jako drugi Polak do mety. Każdy uczestnik otrzymał medal: półmaratończycy złote, za 10,55 km srebrne, za 5,5 km brązowe. W półmaratonie startował nasz przyjaciel z Mińska, Siergiej, który przysłał nam zaproszenie, niezbędne do wizy.  Spotkaliśmy się po 4 latach – poprzednio biegaliśmy razem maraton w Kijowie. To spotkanie było jednym z fajniejszych momentów naszej podróży po Białorusi.


VI Runda Jurajskiego Pucharu NW
Słowik 24.09.17
W Słowiku podsumowano tegoroczny cykl zawodów Nordic Walking o Puchar Jurajski. Sześć Ludków wystartowało w ostatniej rundzie Pucharu. Na metę docieraliśmy w podgrupach. Najszybciej maszerowali Janek i Piotrek, potem po kolei meldowali się: Włodek, Adrian, Asia I Zygmunt. Po podsumowaniu wyników w kategoriach okazało się, że Kasia zajęła pierwsze miejsce, Asia i Janek drugie. Dokładnie połowa Ludków wróciła do domu z medalami. Po zakończeniu marszu wszyscy chętni wzięli udział w biegu charytatywnym dla Nikoli i Franka, chorych dzieci z gminy Poczesna. Pieniądze z wpisowego przeznaczone zostaną na ich rehabilitację.

XXXIX Bieg Jesienny
Parzymiechy 01.10.17

Trzy Ludki reprezentowały klub w jednym  z najstarszych biegów w Polsce XXXIX Biegu Jesiennym  w Parzymiechach. Adrian, Włodek i Zygmunt maszerowali na dystansie 5 km. Liczba uczestników marszu nie była imponująca, bo 31 osób. Włodek zajął 12 miejsce, Adrian 15 a Zygmunt był 10 licząc od końca. Nie było więc źle, chociaż medali nie wywalczyliśmy – była tylko kategoria open. Każdy uczestnik otrzymał na mecie bardzo fajny medal z wizerunkiem patrona biegu, redaktora Tomasza Hopfera. Niestety, tym razem żadnej nagrody nie wylosowaliśmy. Może za rok na czterdziestym, jubileuszowym biegu.


IV Przełaj Bałtyk
Częstochowski Marsz NW 07.10.17
Po raz czwarty częstochowska dzielnica Lisiniec gościła maszerów NW. Przełaj Bałtyk to impreza o ustalonej renomie. Gwarantują to organizatorzy, czyli Zabiegani Częstochowa. Trasa płaska, przyjazna dla zawodników. Tym razem nie było sędziów technicznych, więc nie sekowali nas na trasie. Pogoda super, troszkę deszczu nas ochłodziło, ale to był krótki przerywnik dla świecącego słońca. Medal, tym razem brązowy, wywalczył oczywiście Janek. Adrian i Włodek spokojnie dotarli do mety na dobrych miejscach. Oprócz pucharu Janka wylosowaliśmy dwa plecaczki i jeden szalik. Kluseczki były przepyszne, a pączki całkiem dobre. Włodek zaliczył 30 start w tym roku.

 Info o startach Janka Machowskiego.
1. Janek Machowski wystartował  5 sierpnia w „Biegu po zdrowie” w Czeladzi. Oczywiście maszerował na dystansie 5 km i zajął II miejsce w swojej kategorii wiekowej.
2. Kolejny „samotny” start Janka miał miejsce 2 września na „swoim” terenie w Gniazdowie. W ramach „Biegu z kopyta” zajął I miejsce w kategorii wiekowej w marszu nornic walking na dystansie 5 km.
3. W rozegranych 1 października II Mistrzostwach Lublińca w NW Janek wywalczył w trudnej konkurencji III miejsce w kategorii wiekowej.

Łukta i Dźwirzyno

Łukta 23.07.2017
Mój pierwszy wakacyjny start zaliczyłem w lesie koło wsi Łukta oddalonej 32 km od Olsztyna (stolicy Warmii i Mazur). Jako kibice towarzyszyła mi trójka przyjaciół: Basia, Gosia i Mirek. Pogoda deszczowa od rana, w czasie biegu opady przeszły w niemal ulewę. Biegaliśmy 10 km (faktycznie było na pewno trochę więcej) pokonując trzy okrążenia leśnej trasy. Na ostatnim wszyscy walczyli o utrzymanie równowagi na błotnistej, górzystej trasie. Dwa podbiegi i oczywiście zbiegi w pierwszej połówce pętli dawały się mocno we znaki. Zawodnicy zaliczali glebę, a mnie udało się dotrzeć do mety bez upadku! Czas niestety powyżej godziny, miejsce dalekie, ale trochę zawodników wyprzedziłem. Po biegu niemal od razu wróciliśmy do Olsztyna na finały Pucharu Świata w siatkówce plażowej (warto było!).

Dźwirzyno 29.07.2017
Drugą dyszkę w ciągu 7 dni pobiegłem w o wiele lepszych warunkach. Pogoda super, trasa również. Wystartowaliśmy na plaży przy zejściu od Campingu „Biała Mewa” w Dźwirzynie. Biegliśmy plażą w kierunku Grzybowa ok. 4 km, powrót do Dźwirzyna po międzynarodowej trasie rowerowej R–10. Ostatnie 2 km po mieście i meta na terenie GOSiR. Każdy uczestnik musiał obowiązkowo biec w koszulce otrzymanej od organizatora ponieważ był na niej wydrukowany numer startowy. Dziewczyny biegały na różowo, faceci na niebiesko. Fantastycznie wyglądał niebieski  wąż z różowymi wstawkami biegnący wzdłuż brzegu morza. Po plaży biegło się super, po ścieżce rowerowej już gorzej (mimo idealnej nawierzchni), ale tempo 5 i pół minuty na kilometr utrzymałem do mety. Czas 57.17 min. niezły biorąc pod uwagę, że dystans wyniósł ok. 300 metrów ponad oficjalne 10 km. Miejsce niezłe, wyprzedziłem prawie 90 zawodników, biegnąc z kilkoma urazami nóg (bolące lewe kolano i stopa, oraz prawa łydka).
Bieg bardzo wypasiony: oprócz medalu i koszulki każdy uczestnik i nie tylko został nakarmiony i napojony do syta. Niestety, na losowanie nagród nie czekaliśmy.
Dzięki dla Basi, Gosi i Mirka za kibicowanie i fotki.

JPNW - 2017 - Srocko

Czwarta runda VII JPNW odbyła się w Srocku (gmina Mstów), a dokładnie wokół zboczy Góry Trzech Jaskiń. Już któryś raz Ludki na zawodach reprezentowała ekipa licząca w sumie prawie 200 lat (!) w składzie Zygmunt, Janek i Włodek. Wstydu nie przynieśliśmy, a Janek tradycyjnie stanął na podium (tym razem na trzecim miejscu) w trudnej kategorii (Krzara !). Trasa bardzo trudna, zwłaszcza dla mnie. Podejścia, zejścia bardzo strome, po kamieniach, skałkach i z wielkimi korzeniami (prawdziwa Jura!). Na szczęście nie padało, bo mogła by być masakra. Udało się bez upadku dotrzeć do mety, ale stres był spory. Wytrzymałem cały dystans w równym tempie i nawet zdobyłem się na przyspieszenie w końcówce prawie 8 kilometrowego dystansu. Teraz przede mną dwie dyszki biegowe – liczę na czasy poniżej godziny.

Biegaj z duchami jurajskimi ścieżkami

Do udziału w zmaganiach z duchami namówił mnie Adrian. Był to mój pierwszy start na tej wymagającej trasie. Na szczęście w ciemnościach nie widziałem za bardzo morderczych dla mojego kolana górek, ale je czułem, zwłaszcza podejścia.  Mądrą decyzją był start z kijkami, zawsze to dwie podpory więcej, a i tempo wolniejsze niż w biegu. Adrian również maszerował, a Andrzej biegał, wszyscy na dystansie 9 km po asfaltowych dróżkach rowerowych. Start i metę zlokalizowano obok klasztoru w Leśniowie, półmetek trasy mijaliśmy przy pustelni w Czatachowie. Na zawodników w lesie czaiły się duchy i duszki. Wybiegały z ciemności w najbardziej niespodziewanych momentach. Niektóre były straszne, a z niektórymi warto by się zaprzyjaźnić. Dzięki duchom każdy z zawodników na pewno miał lepszy czas, ja na pewno. Dla kibiców sami zawodnicy wyglądali na duchy, biegnąc i maszerując z czołówkami w ciemnościach. Andrzej pobiegł w swoim dobrym tempie, Adrian i ja również pomaszerowaliśmy dość przyzwoicie. Adrian znowu okazał się szybszy, ale nie tak znowu wiele, bo robię postępy. Szczytnym celem zawodów była pomoc dla ciężko chorego chłopca.

Koszwice 2017

Już po raz ósmy Koszwice gościły maszerów, mających do pokonania ponad 7 kilometrową trasę, po pięknych lublinieckich trasach. Po rocznej przerwie wystartowały Leśne Ludki. Skład skromny, bo trzyosobowy: Janek, Zygmunt i Włodek. Pogoda do wytrzymania; nie za gorąco, komarów brak. Maszerowało się bardzo fajnie. Janek wygrał swoją kategorię wiekową (w generalce był 12!), a  Włodek i Zygmunt dotarli szczęśliwie do mety. Wszystkie Ludki wróciły do domu z wylosowanymi nagrodami: Zyga ze słojem pysznych ogórków, a Janek i Włodek z ekologicznymi poduchami. W zalesionych Koszwicach zawsze czujemy się jak w domu, w końcu nazywamy się Leśne Ludki. Herbata z cynamonem serwowana przez Prezesa jak zawsze rewelacyjna!

Myszkowski triathlon

Dzisiaj, pierwszy raz po ponad dziewięciu miesiącach, wystartowałem w zawodach. Po operacji kolana nie bardzo mogę jeszcze biegać, ale rowerek i NW to i owszem. Czasy w NW nie te co kiedyś, ale wszystko (mam nadzieję) przede mną.
Dzisiaj myszkowski MOSiR zorganizował duathlon,  który, razem z Aśką, zamieniliśmy na triathlon. Najpierw 2,5 km maszerowaliśmy z kijami. Niestety prawie wszyscy uczestnicy zawodów wybrali bieg, więc  na początku plasowaliśmy się w końcu stawki. Miałem nadzieję, że w drugiej konkurencji, czyli rowerku, uda nam się dogonić kilka osób i przy okazji odpocząć przed biegiem.  Nie wiedziałem, że trasa rowerowa (10 km) prowadzi lasami, łąkami, piachami, kretowiskami, itp.  Ja na swoich cienkich oponach nie bardzo pasowałem do tego krajobrazu, szczególnie, gdy wjeżdżało się w sypki piach, czy jechało się po świeżo wysypanych kamieniach. Zresztą uczestnicy Biegu Myszkowskiego pokonają tę trasę za tydzień, więc będą wiedzieć o czym piszę. Momentami miałem deja vu:  trzydzieści lat temu jadę  jednostką do Katowic. Tak trzęsło. Ale około 20 osób daliśmy radę wyprzedzić. Po rowerku 2,5 km biegu. Jakoś udało się to przebiec, dzięki Aśce, która mnie ciągnęła. Nie wiem, które zajęliśmy miejsce i w jakim czasie dotarliśmy do mety, bo w tej imprezie liczy się tylko udział. Nie ma wpisowego i nie ma nagród dla zwycięzców. Przed startem jest losowanie fantów. Jako pierwszy sierotka wyciągnęła nr 72, czyli mój; jako czwarty nr 39, czyli Aśki. Z plecakiem, czapeczką i darmową wejściówką na siłownię wróciliśmy do domu.
I jeszcze słowo o organizacji: trasa oznakowana, strażacy i ratownicy medyczni  na trasie, po każdej konkurencji woda, a na koniec medale dla każdego. Myszków doczekał się fajnej imprezy.

Mistrzostwa Częstochowy Nordic Walking - 2017

Tradycją Mistrzostw Częstochowy Nordic Walking staje się upalna pogoda. Ludki nie boją się żadnych warunków, więc liczna ekipa stawiła się na starcie na częstochowskiej Promenadzie im. Czesława Niemena. Na głównym dystansie 10 km wystartowali nasi seniorzy Janek i Zygmunt. Pozostali (Adrian, Kamil i Włodek) zadowolili się udziałem w marszu dla „Caritasu” na 5 km. Janek oczywiście nie zawiódł i w kategorii wiekowej dał się pokonać tylko Krzarze (Adrian i Włodek dziękują za piwa z nagrodowego czteropaku). Włodek dziękuje również Krzarze za niezłe piwko (czasami warto być prezesem). Zygmunt bohatersko dotarł do mety w całkiem przyzwoitym czasie. Na krótkim dystansie Ludki zajęły całkiem dobre miejsca: Adrian 5 ( prowadził przez pierwsze kilkaset metrów !), Włodek 8, Kamil 13. W tym marszu nagród nie było, a że losowanie nam nie poszło, to tylko Janek wyjechał z prezentami. Podziękowania dla Agnieszki za fotki i kibicowanie.

II runda JPNW - 2017

Gościnny Złoty Potok był gospodarzem II rundy Jurajskiego Pucharu NW. Ludki wystartowały w skromniutkim, dwuosobowym składzie: Adrian i Włodek. Wspomagała ich również dwójka kibiców: Agnieszka (fotoreporter) i Jurek. Sukcesów nie zanotowaliśmy, bo trudno uznać za nie miejsca w połowie stawki zawodników. Adrian był najszybszy z Ludków, za to Włodek ukończył zawody z poważnymi obrażeniami, po upadku na trasie (otarcia kolana i małego palca u ręki). Tak to jest, jak zamiast patrzeć pod nogi spogląda się na wyprzedzane zawodniczki. Następne zawody już za tydzień w Częstochowie, oby Ludki wystartowały w liczniejszym składzie.

Sześć zaległych relacji

Relacja – Jurajski Bieg Wielkanocny 15.04.17
W sobotę Wielkanocną trzy Ludki startowały  w lesie w okolicach Kusiąt w Jurajskim Biegu Wielkanocnym. Kamil Błaszczyk w zastępstwie kontuzjowanego taty maszerował z kijkami, Zbyszek Stęplowski i Włodek biegali. Dystans pokonany przez każdego z Ludków to 5 km. Sukcesów nie odnieśliśmy, ale było fajnie. Trasy urokliwe, pogoda super, organizacja dobra. Adrian za karę, że nie startował musiał robić fotki.

Relacja – Bieg z Jajami 17.04.17
Tradycyjnie w poniedziałek Wielkanocny Ludki wystartowały w Biegu z Jajami w Lublińcu. Znowu, jak dwa dni wcześniej, skromny, trzyosobowy skład stanowiły Asia i Kasia (nareszcie dziewczyny!) oraz coraz słabszy Włodek. Trasa standardowa, biegliśmy 4 kilometry po jajka i z powrotem już z dwoma jajami kurzymi w dłoniach. Udało się je dostarczyć w całości do mety, chociaż nie było to łatwe. W nagrodę dostaliśmy po jednym dodatkowym jaju (też kurzym). Dla Kasi i Włodka był to dobry trening przed Biegiem Częstochowskim.

Relacja – Bieg Częstochowski 22.04.17
Bieg Częstochowski zmobilizował Ludki do najliczniejszego od dłuższego czasu udziału w zawodach. Wiewiórczą listę otwiera nasz rodzynek Kasia, ratująca nas przed kompromitacją braku kobiet startujących w zawodach. Rodzaj męski reprezentowali: Andrzej, Jarek Gałązka, Sławek, dwa Zbyszki i Włodek. Pogoda chłodna, pod koniec powiało nawet śniegiem, ale do biegania dobra. Do mety przybiegali kolejno: Jarek, Andrzej, Zbyszek Stęplowski, Sławek, Włodek, Zbyszek Paszewski i Kasia. W gronie ponad tysiąca uczestników nie byliśmy tacy najgorsi, chociaż sukcesów nie było. Za rok jubileuszowa dziesiąta edycja tego super biegu. Włodek ma szansę być w gronie niewielu zawodników, którzy zaliczą wszystkie starty.

Relacja – Cracovia Maraton 29.04.17
Podobnie, tak jak w ubiegłym roku Ludki w krakowskim maratonie reprezentowali Andrzej i Włodek. Andrzej znowu zaliczył maraton na rolkach. Włodek pokonał tym razem jedną dziesiątą maratonu (dobre i tyle), czyli jedno kółko wokół Błoń plus kilkaset metrów dobiegu. Andrzej 12 razy objechał trasę wokół Błoń i nie zaliczył na szczęście upadku. Za to kibicujący wraz z Kasią Włodek wykonał niekontrolowany zjazd ze śliskiej skarpy przy próbie wykonania kolejnej fotki (obyło się bez cięższych urazów).

Relacja – XXV Puchar Święta Pracy Szóstek Piłkarskich 01.05.17                                                       Najdłużej organizowana w Żarkach Letnisko i okolicy impreza sportowa doczekała się srebrnego jubileuszu. Tym razem w turnieju zagrały dwie najbardziej utytułowane drużyny w jego historii. Irydion Złoty Potok pokonał w czwórmeczu Promień Częstochowa. Wyniki meczów: 2-1, 2-0, 3-2, 1-0 świadczą o zaciętej walce w każdym z nich. O sukcesie Irydionu zadecydowała lepsza skuteczność i świetna postawa bramkarza. Nagrodami zespoły podzieliły się po równo. Oprócz zespołowych, nagrody indywidualne zdobyli: najlepszy bramkarz turnieju – Alfred Błaszczyk, najlepszy strzelec turnieju – Artur Maciejewski, obydwaj pozyskani przez Irydion z Promienia przed turniejem. Zawodnicy Promienia wywalczyli nagrody indywidualne w konkursie rzutów karnych lotnych: Tomasz Skibiński – najlepszy bramkarz, Dariusz Szmurło – najlepszy strzelec. Po 25 turniejach najlepszym zespołem pozostaje Irydion (11 zwycięstw), Promień zaliczył 3 zwycięstwa. W obydwu drużynach występują Leśne Ludki, była to więc walka bratobójcza. Organizatorem zawodów są również Ludki. Najwięcej pracy włożyli: Jurek Rogocz, Jarek Grygiel, Zbyszek Olczyk, Piotrek Dymek.

XII Bieg Leśnych Ludków – 06.05.2017
Dzięki wszystkim za pracę przy organizacji naszego biegu. Przede wszystkim mojej siostrze Ewie, Jurkowi oraz Ludkom, które znowu nie zawiodły. Dzięki naszym przyjaciołom za liczny udział. Następny bieg już pod wodzą nowego prezesa (najwyższy czas !) i to nic, że trzynasty.

Starty Janka Machowskiego:
09.04. Dąbrowa Górnicza – Nordic Walking w ramach Półmaratonu: 5 miejsce w kategorii wiekowej na dystansie 5 km,
30.04. Leśniów – Nordic Walking na dystansie prawie 10 km w ramach Biegu Jurajskich Ścieżek: 5 miejsce open, 1 miejsce w kategorii wiekowej.

I Runda Jurajskiego Pucharu Nordic Walking, Olsztyn 01.04.2017

Tradycyjnie w Olsztynie rozpoczął się cykl zawodów NW o Jurajski Puchar. Ludków oczywiście nie zabrakło, chociaż ich liczba nie porażała. Podobnie jak tydzień temu w Lublińcu, na starcie u stóp olsztyńskiego zamku stanęły trzy Ludki płci męskiej (gdzie są nasze dziewczyny?). Pogoda upalna plus tradycyjnie górka goniąca górkę. Lekko nie było, ale dwa brązowe medale warte były wysiłku. Janek tradycyjnie stanął na pudle (niespodzianką byłoby inne rozwiązanie), chociaż mając Krzarę w kategorii lekko nie jest. Kamil podbudowany zakupem nowego super roweru pomaszerował rewelacyjnie. Tata musi z tego wyciągnąć wnioski co do dalszego motywowania syna.  Prezesowi nie pomogły żadne znajomości, tym razem bez medalu nawet w kategorii xyz. Ale najważniejsze było dotarcie do mety mając ze sobą obydwie nogi i inne części ciała. Adrian tym razem robił fotki (Agnieszka spokojnie kibicowała). Przyczyną był uraz barku, nabyty w Lublińcu. Tak to jest, jak się ucieka Prezesowi i nie czeka żeby go wesprzeć na trasie. Prezes sobie poradził pocieszając się towarzystwem super laski.
Na poważnie: organizacja jak zwykle bardzo dobra, liczba zawodników robi wrażenie.

Bieg Walentynkowy 2017

Następnego dnia ruszyliśmy znowu w trójkę, tym razem Adrian nordikował, a Andrzej i Włodek biegali. Dystans Biegu Walentynkowego wynosił tradycyjnie ok. 5,5 km, a trasa prowadziła po dwóch różnych pętlach w centrum Dąbrowy Górniczej. Większość dystansu pokonywaliśmy po asfalcie, a tylko parkowe odcinki to lód, woda i kąpiele błotne. Znowu udało się nam dotrzeć bez szwanku do mety, tym razem bez sukcesów sportowych. W losowaniu nagród też zabrakło szczęścia. Dobrze, że podtrzymaliśmy tradycję startów w tym Biegu, bo zawsze jest tam bardzo fajnie.