Relacje z zawodów

Myszkowski triathlon

Dzisiaj, pierwszy raz po ponad dziewięciu miesiącach, wystartowałem w zawodach. Po operacji kolana nie bardzo mogę jeszcze biegać, ale rowerek i NW to i owszem. Czasy w NW nie te co kiedyś, ale wszystko (mam nadzieję) przede mną.
Dzisiaj myszkowski MOSiR zorganizował duathlon,  który, razem z Aśką, zamieniliśmy na triathlon. Najpierw 2,5 km maszerowaliśmy z kijami. Niestety prawie wszyscy uczestnicy zawodów wybrali bieg, więc  na początku plasowaliśmy się w końcu stawki. Miałem nadzieję, że w drugiej konkurencji, czyli rowerku, uda nam się dogonić kilka osób i przy okazji odpocząć przed biegiem.  Nie wiedziałem, że trasa rowerowa (10 km) prowadzi lasami, łąkami, piachami, kretowiskami, itp.  Ja na swoich cienkich oponach nie bardzo pasowałem do tego krajobrazu, szczególnie, gdy wjeżdżało się w sypki piach, czy jechało się po świeżo wysypanych kamieniach. Zresztą uczestnicy Biegu Myszkowskiego pokonają tę trasę za tydzień, więc będą wiedzieć o czym piszę. Momentami miałem deja vu:  trzydzieści lat temu jadę  jednostką do Katowic. Tak trzęsło. Ale około 20 osób daliśmy radę wyprzedzić. Po rowerku 2,5 km biegu. Jakoś udało się to przebiec, dzięki Aśce, która mnie ciągnęła. Nie wiem, które zajęliśmy miejsce i w jakim czasie dotarliśmy do mety, bo w tej imprezie liczy się tylko udział. Nie ma wpisowego i nie ma nagród dla zwycięzców. Przed startem jest losowanie fantów. Jako pierwszy sierotka wyciągnęła nr 72, czyli mój; jako czwarty nr 39, czyli Aśki. Z plecakiem, czapeczką i darmową wejściówką na siłownię wróciliśmy do domu.
I jeszcze słowo o organizacji: trasa oznakowana, strażacy i ratownicy medyczni  na trasie, po każdej konkurencji woda, a na koniec medale dla każdego. Myszków doczekał się fajnej imprezy.

Mistrzostwa Częstochowy Nordic Walking - 2017

Tradycją Mistrzostw Częstochowy Nordic Walking staje się upalna pogoda. Ludki nie boją się żadnych warunków, więc liczna ekipa stawiła się na starcie na częstochowskiej Promenadzie im. Czesława Niemena. Na głównym dystansie 10 km wystartowali nasi seniorzy Janek i Zygmunt. Pozostali (Adrian, Kamil i Włodek) zadowolili się udziałem w marszu dla „Caritasu” na 5 km. Janek oczywiście nie zawiódł i w kategorii wiekowej dał się pokonać tylko Krzarze (Adrian i Włodek dziękują za piwa z nagrodowego czteropaku). Włodek dziękuje również Krzarze za niezłe piwko (czasami warto być prezesem). Zygmunt bohatersko dotarł do mety w całkiem przyzwoitym czasie. Na krótkim dystansie Ludki zajęły całkiem dobre miejsca: Adrian 5 ( prowadził przez pierwsze kilkaset metrów !), Włodek 8, Kamil 13. W tym marszu nagród nie było, a że losowanie nam nie poszło, to tylko Janek wyjechał z prezentami. Podziękowania dla Agnieszki za fotki i kibicowanie.

II runda JPNW - 2017

Gościnny Złoty Potok był gospodarzem II rundy Jurajskiego Pucharu NW. Ludki wystartowały w skromniutkim, dwuosobowym składzie: Adrian i Włodek. Wspomagała ich również dwójka kibiców: Agnieszka (fotoreporter) i Jurek. Sukcesów nie zanotowaliśmy, bo trudno uznać za nie miejsca w połowie stawki zawodników. Adrian był najszybszy z Ludków, za to Włodek ukończył zawody z poważnymi obrażeniami, po upadku na trasie (otarcia kolana i małego palca u ręki). Tak to jest, jak zamiast patrzeć pod nogi spogląda się na wyprzedzane zawodniczki. Następne zawody już za tydzień w Częstochowie, oby Ludki wystartowały w liczniejszym składzie.

Sześć zaległych relacji

Relacja – Jurajski Bieg Wielkanocny 15.04.17
W sobotę Wielkanocną trzy Ludki startowały  w lesie w okolicach Kusiąt w Jurajskim Biegu Wielkanocnym. Kamil Błaszczyk w zastępstwie kontuzjowanego taty maszerował z kijkami, Zbyszek Stęplowski i Włodek biegali. Dystans pokonany przez każdego z Ludków to 5 km. Sukcesów nie odnieśliśmy, ale było fajnie. Trasy urokliwe, pogoda super, organizacja dobra. Adrian za karę, że nie startował musiał robić fotki.

Relacja – Bieg z Jajami 17.04.17
Tradycyjnie w poniedziałek Wielkanocny Ludki wystartowały w Biegu z Jajami w Lublińcu. Znowu, jak dwa dni wcześniej, skromny, trzyosobowy skład stanowiły Asia i Kasia (nareszcie dziewczyny!) oraz coraz słabszy Włodek. Trasa standardowa, biegliśmy 4 kilometry po jajka i z powrotem już z dwoma jajami kurzymi w dłoniach. Udało się je dostarczyć w całości do mety, chociaż nie było to łatwe. W nagrodę dostaliśmy po jednym dodatkowym jaju (też kurzym). Dla Kasi i Włodka był to dobry trening przed Biegiem Częstochowskim.

Relacja – Bieg Częstochowski 22.04.17
Bieg Częstochowski zmobilizował Ludki do najliczniejszego od dłuższego czasu udziału w zawodach. Wiewiórczą listę otwiera nasz rodzynek Kasia, ratująca nas przed kompromitacją braku kobiet startujących w zawodach. Rodzaj męski reprezentowali: Andrzej, Jarek Gałązka, Sławek, dwa Zbyszki i Włodek. Pogoda chłodna, pod koniec powiało nawet śniegiem, ale do biegania dobra. Do mety przybiegali kolejno: Jarek, Andrzej, Zbyszek Stęplowski, Sławek, Włodek, Zbyszek Paszewski i Kasia. W gronie ponad tysiąca uczestników nie byliśmy tacy najgorsi, chociaż sukcesów nie było. Za rok jubileuszowa dziesiąta edycja tego super biegu. Włodek ma szansę być w gronie niewielu zawodników, którzy zaliczą wszystkie starty.

Relacja – Cracovia Maraton 29.04.17
Podobnie, tak jak w ubiegłym roku Ludki w krakowskim maratonie reprezentowali Andrzej i Włodek. Andrzej znowu zaliczył maraton na rolkach. Włodek pokonał tym razem jedną dziesiątą maratonu (dobre i tyle), czyli jedno kółko wokół Błoń plus kilkaset metrów dobiegu. Andrzej 12 razy objechał trasę wokół Błoń i nie zaliczył na szczęście upadku. Za to kibicujący wraz z Kasią Włodek wykonał niekontrolowany zjazd ze śliskiej skarpy przy próbie wykonania kolejnej fotki (obyło się bez cięższych urazów).

Relacja – XXV Puchar Święta Pracy Szóstek Piłkarskich 01.05.17                                                       Najdłużej organizowana w Żarkach Letnisko i okolicy impreza sportowa doczekała się srebrnego jubileuszu. Tym razem w turnieju zagrały dwie najbardziej utytułowane drużyny w jego historii. Irydion Złoty Potok pokonał w czwórmeczu Promień Częstochowa. Wyniki meczów: 2-1, 2-0, 3-2, 1-0 świadczą o zaciętej walce w każdym z nich. O sukcesie Irydionu zadecydowała lepsza skuteczność i świetna postawa bramkarza. Nagrodami zespoły podzieliły się po równo. Oprócz zespołowych, nagrody indywidualne zdobyli: najlepszy bramkarz turnieju – Alfred Błaszczyk, najlepszy strzelec turnieju – Artur Maciejewski, obydwaj pozyskani przez Irydion z Promienia przed turniejem. Zawodnicy Promienia wywalczyli nagrody indywidualne w konkursie rzutów karnych lotnych: Tomasz Skibiński – najlepszy bramkarz, Dariusz Szmurło – najlepszy strzelec. Po 25 turniejach najlepszym zespołem pozostaje Irydion (11 zwycięstw), Promień zaliczył 3 zwycięstwa. W obydwu drużynach występują Leśne Ludki, była to więc walka bratobójcza. Organizatorem zawodów są również Ludki. Najwięcej pracy włożyli: Jurek Rogocz, Jarek Grygiel, Zbyszek Olczyk, Piotrek Dymek.

XII Bieg Leśnych Ludków – 06.05.2017
Dzięki wszystkim za pracę przy organizacji naszego biegu. Przede wszystkim mojej siostrze Ewie, Jurkowi oraz Ludkom, które znowu nie zawiodły. Dzięki naszym przyjaciołom za liczny udział. Następny bieg już pod wodzą nowego prezesa (najwyższy czas !) i to nic, że trzynasty.

Starty Janka Machowskiego:
09.04. Dąbrowa Górnicza – Nordic Walking w ramach Półmaratonu: 5 miejsce w kategorii wiekowej na dystansie 5 km,
30.04. Leśniów – Nordic Walking na dystansie prawie 10 km w ramach Biegu Jurajskich Ścieżek: 5 miejsce open, 1 miejsce w kategorii wiekowej.

I Runda Jurajskiego Pucharu Nordic Walking, Olsztyn 01.04.2017

Tradycyjnie w Olsztynie rozpoczął się cykl zawodów NW o Jurajski Puchar. Ludków oczywiście nie zabrakło, chociaż ich liczba nie porażała. Podobnie jak tydzień temu w Lublińcu, na starcie u stóp olsztyńskiego zamku stanęły trzy Ludki płci męskiej (gdzie są nasze dziewczyny?). Pogoda upalna plus tradycyjnie górka goniąca górkę. Lekko nie było, ale dwa brązowe medale warte były wysiłku. Janek tradycyjnie stanął na pudle (niespodzianką byłoby inne rozwiązanie), chociaż mając Krzarę w kategorii lekko nie jest. Kamil podbudowany zakupem nowego super roweru pomaszerował rewelacyjnie. Tata musi z tego wyciągnąć wnioski co do dalszego motywowania syna.  Prezesowi nie pomogły żadne znajomości, tym razem bez medalu nawet w kategorii xyz. Ale najważniejsze było dotarcie do mety mając ze sobą obydwie nogi i inne części ciała. Adrian tym razem robił fotki (Agnieszka spokojnie kibicowała). Przyczyną był uraz barku, nabyty w Lublińcu. Tak to jest, jak się ucieka Prezesowi i nie czeka żeby go wesprzeć na trasie. Prezes sobie poradził pocieszając się towarzystwem super laski.
Na poważnie: organizacja jak zwykle bardzo dobra, liczba zawodników robi wrażenie.

Bieg Walentynkowy 2017

Następnego dnia ruszyliśmy znowu w trójkę, tym razem Adrian nordikował, a Andrzej i Włodek biegali. Dystans Biegu Walentynkowego wynosił tradycyjnie ok. 5,5 km, a trasa prowadziła po dwóch różnych pętlach w centrum Dąbrowy Górniczej. Większość dystansu pokonywaliśmy po asfalcie, a tylko parkowe odcinki to lód, woda i kąpiele błotne. Znowu udało się nam dotrzeć bez szwanku do mety, tym razem bez sukcesów sportowych. W losowaniu nagród też zabrakło szczęścia. Dobrze, że podtrzymaliśmy tradycję startów w tym Biegu, bo zawsze jest tam bardzo fajnie.

Mapa życia 2017 – Częstochowa

Częstochowa i Dąbrowa Górnicza były miastami w których Ludki gościły w ostatni weekend. W częstochowskich zawodach z cyklu „Mapa życia”  nordikowali Adrian i Janek, a biegał Włodek. Jedynie pierwsze i ostatnie 400 metrów każdej z dwóch 2,5 kilometrowych pokonywaliśmy po bezśnieżnym asfalcie. Reszta trasy to lód, śnieżna breja i lodowata woda, w której morsowaliśmy nasze stopy. Trzeba było bardzo uważać, by nie zaliczyć upadku i dotrzeć w całości do mety. Udało się to wszystkim Ludkom, a Janek stanął nawet na drugim stopniu podium w kategorii wiekowej (po raz pierwszy we własnej zielonej narzutce). Organizacja zawodów bardzo dobra, profesjonalny spiker, masa nagród. Mimo iż trochę zmarzliśmy, wróciliśmy do domów zadowoleni.

Zimowe Mistrzostwa Jury w NW

Zimowe Mistrzostwa Jury w Złotym Potoku były godne tej nazwy. Prawdziwa zima ze śniegiem i mrozem towarzyszyła nam w sobotnie przedpołudnie. Leśne Ludki stanowiły znaczącą część startujących zawodników. Obsada nie była zbyt liczna, ale elitarna. Ludki walczyły ambitnie, ale kontuzje i brak dobrej formy nie pozwoliły na zbyt szybki marsz. Jak zawsze Kasia ratowała honor ekipy i zajęła przyzwoite miejsce. Mężczyźni, czyli: Kamil, Adrian i Włodek postarali się ukończyć zawody bez szwanku na zdrowiu i nie na końcu stawki. Ale na podium (bardzo śliskim) stawaliśmy trzykrotnie w bliżej nieokreślonych kategoriach. Wielkie i smaczne pączki oraz gorąca herbata pozwoliły nabrać sił przed powrotem do domów.
Trasa trudna, ale przepiękna, zaśnieżone pola w ostrym słońcu sprawiały bajkowe wrażenia. Start i meta usytuowano przy pałacu, który posłużył za ogrzewalnię i jadłodajnię. Była okazja zrobić fotki ze złotopotockimi lwami i na tle stawu „Irydion”. Wykonała je jak zawsze niezawodna Agnieszka Błaszczyk.

Policz się z cukrzycą 2017

W piątym biegu „Policz się z cukrzycą” zorganizowanym w Częstochowie wystartowały cztery Ludki. Niezawodnym liderem tych zawodów i sprawcą mojego startu jest Adrian. Zaliczył wszystkie pięć edycji, ja cztery, Kamil trzy, Zbyszek Stęplowski dwie. Pogoda fajna, ale było ślisko i musieliśmy biec ostrożnie. Zbyszek był najszybszy z Ludków, Kamil pokonał na finiszu tatę i mnie. Mimo ambitnej pogoni nie daliśmy mu rady. Za nami dobiegło jeszcze sporo biegaczy (widać postęp w porównaniu do biegu w Kłobucku). Każdy dostał fajny medal, a w loterii dopisało nam szczęście i zadowoleni wróciliśmy do domów. Dzięki dla Adriana za udostępnienie szatni na kołach, dla Agnieszki za fotki i kibicowanie, Zbyszkowi P. tylko za kibicowanie, chociaż powinien biegać.

Bieg Noworoczny w Kłobucku - 2017

Kolejna  tradycja została podtrzymana przez nas w Święto Trzech Króli. Trzy Ludki wystartowały w Biegu Noworocznym w Kłobucku. Nasi przyjaciele jak zawsze zorganizowali super imprezę. Silny mróz nie odstraszył prawie sześćdziesięciu biegaczy. Andrzej ratował honor sportowy naszej ekipy, ja z Adrianem dzielnie ukończyliśmy 6,5 km dystans. Zajęliśmy zaszczytne ostatnie miejsca. Marszobieg w przepięknej leśno-zimowej scenerii w towarzystwie Uli był samą przyjemnością. Nikt z uczestników głodny i spragniony z Kłobucka nie wyjechał.

Ludki w Strzelcach Opolskich

Jak co roku również i w tym wystartowaliśmy w Strzelcach Opolskich. Można powiedzieć, iż bieg ten stał się naszą tradycją. W mniejszym lub większym gronie, ale musimy tu być. I mimo, iż w tym roku po raz pierwszy orgi wprowadziły opłatę startową (raptem 30 zł), postanowiliśmy wystartować. Skład tylko trzyosobowy, na dodatek mocno osłabiony: Kasia – zaległości w treningach, Włodek – kłopoty z kolanem, ja – też już bez formy. Ale przecież to nie maraton – damy radę. Na miejsce dotarliśmy ok. 9.30. Pogoda piękna – słonecznie, ok. 2 stopnie plus. Odebraliśmy numery startowe i koszulki. Na starcie ok. 600 zawodników. Ruszyliśmy o godz. 11.00. Trasa płaska, prawie sucha. Biegliśmy spokojnie, na metę dotarliśmy w dobrych czasach. Po odebraniu na mecie medalu i pakietu startowego (ładny kubek), zjedliśmy pyszną grochówkę. Dowiedzieliśmy się, iż tradycyjnie przygotowywana jest w miejscowym Zakładzie Karnym.  Nie czekaliśmy na losowanie nagród, tylko po pamiątkowym zdjęciu z Cześkiem Niemenem udaliśmy się do domu. Impreza jak zawsze na najwyższym poziomie.