Relacje z zawodów

Lipcowy Bieg Dzika

Lipcową edycję Biegu Dzika obsadziliśmy silną ekipą w składzie: Sławek, Adrian, Łukasz, Włodek i ja. Poza Włodkiem i Sławkiem pozostali byli debiutantami w tej imprezie. Do nieodległych Panewnik dotarliśmy na pół godziny przed startem. Mimo tak późnej pory odbiór numerów przebiegał sprawnie i o godz. 11.00 wszyscy zajęliśmy miejsce na linii startu. Tylko Włodek zdecydował się na start z kijami – pozostali postanowili pobiegać. Było gorąco, ale ponieważ wiał lekki wiatr i cała trasa miała przebiegać leśnymi ścieżkami – w większości ocienionymi – byliśmy dobrej myśli. Na starcie i na pierwszych kilkuset metrach panował niezły tłok. Wystartowało – jak okazało się na mecie – łącznie 354 osoby. Trasa tej  edycji  poprowadzona została  w kierunku przeciwnym niż poprzednie. Do przebiegnięcia była pętla o długości 4882 m, którą można było pokonać dowolną ilość razy – maksimum 4. Trasa była urozmaicona,  z nielicznymi  łagodnymi podbiegami i zbiegami. Ścieżki gdzieniegdzie pokrywały kamienie i żużel. Przyjechałem z nastawieniem przebiegnięcia wszystkich 4 pętli i bez większych problemów cel został zrealizowany. Na trzecim okrążeniu minąłem Włodka, który dzielnie atakował idącego przed nim NW-mena. Na mecie zastałem Łukasza i Adriana. Odebraliśmy dyplomy i zaczęliśmy polować na wolny ruszt do pieczenia przydziałowych kiełbasek. Po chwili dotarł Sławek i Włodek. Ale wygląd Prezesa był iście opłakany: cały przód firmowego plastrona, kije i ręce były wybrudzone ziemią. W pierwszej chwili myśleliśmy, iż ostatnie metry z powodu kompletnego osłabienia spowodowanego zażartą walką na trasie pokonał czołgając się. Ale okazało się, iż – jak sam tłumaczył -  nie zauważył jakiegoś korzenia na ścieżce i zaliczył glebę. Wydaje nam się jednak, iż powód był inny: zapatrzył się na jedna z licznych pań   – NW i bieg ukończyły łącznie 144 kobiety – i dlatego nie zauważył korzenia J. Mimo tej przygody był bardzo zadowolony. Cała nasza ekipa zrobiła życiówki na tej trasie: Włodek i Sławek poprawili poprzednie a pozostali debiutując. Łukasz z czasem 1.27.47 zajął 16 miejsce pokonując 4 pętle, ja 27 z czasem 1.31.02 – 4 pętle, Sławek – 81 – 1.47.49 – również 4 pętle a Adrian 264 – 0.33.00 – jedna pętla. Adrian jest w przededniu zabiegu na kolano więc potraktował to zupełnie lajtowo jako trening. Włodek natomiast zajął 11 miejsce pokonując 3 pętle w czasie 1.46.47. Wśród zawodników, którzy pokonali 3 pętle był drugi. Łącznie bieg ukończyło 282 osoby a NW 72. Jak zwykle bieg był perfekcyjnie zorganizowany i ogromne brawa dla organizatorów.

IV Bieg Sołecki w gorącej atmosferze

W upalne, niedzielne popołudnie 16 czerwca, Sławek, Łukasz i Zbyszek Stęplowski zmierzyli się z asfaltową trasą pięciokilometrowego IV Biegu Sołeckiego w Wierzchowisku. Pomimo niekorzystnej dla biegaczy temperatury, cała trójka osiągnęła satysfakcjonujące wyniki;  Łukasz zamknął top 10 biegu z czasem 18:33, zajmując jednocześnie 2 miejsce w kategorii wiekowej. Na podium zapraszani byli jednak tylko zwycięzcy.  Zbyszek zajął 25 miejsce w czasie 20:44, a Sławek uplasował się na 46 miejscu z rezultatem 23:26. W zawodach wzięło udział 72 biegaczy, wszyscy uczestnicy zaprezentowali wysokie umiejętności na wymagającej trasie.

Srebrna wizyta w Krakowie

Wczesnym rankiem, 3 lipca, Łukasz wyjechał na Mistrzostwa Polski Juniorów w lekkiej atletyce. Najlepszych zawodników w tej kategorii wiekowej gościło w tym roku miasto królów. Ekipa chodziarzy CKS Budowlani Częstochowa w składzie: Asia Bindryn, Janek Rygał, Patryk Kostrzewa i Łukasz, dotarła do Krakowa na 2 godziny przed startem. Pogoda, choć z pewnością wakacyjna, nie sprzyjała długodystansowcom – upał niepodzielnie panował na bieżni. Zmagania w chodzie sportowym na dystansie 10 000m Łukasz rozpoczął spokojnie, ale konsekwentnie, utrzymując się w czołowej piątce stawki.  Decydującą rozgrywkę zapoczątkował 6 kilometr kiedy Łukasz przesunął się na 3 pozycje. Długo trwała walka o srebrny medal z doświadczonym zawodnikiem Orkanu Środa Wielkopolska, Szymonem Zielińskim. Łukasz wyszedł z tej walki zwycięsko, zdobywając wicemistrzostwo Polski z bardzo dobrym wynikiem  47:22.11. Srebrny medal wychowanka Leśnych Ludków jest najlepszym wynikiem CKS-u na tych mistrzostwach. Wicemistrzostwo Polski jest dla Łukasza dotychczas największym osiągnięciem w zawodach tej rangi.

Bieg Letniskowy

R E G U L A M I N

 I Żareckiej Szóstki

 O Puchar Wójta Gminy Poraj

 

Żarki Letnisko  18.08.2013

 

 

 

1. Cel imprezy:

    - popularyzacja biegania i Nordic Walking,

    - promocja Gminy Poraj i miejscowości Żarki Letnisko,

 2. Organizator:

    - klub Leśne Ludki Żarki Letnisko,

    - Urząd Gminy Poraj,

    - ULKS „RUN PODKOWA” Janów

 3. Termin i miejsce zawodów:

     - start do biegu i NW 18.08.2013 r.(niedziela) godz. 10.00,  Żarki Letnisko, ul.

       Szkolna 20  (obok budynku SP i Gimnazjum)

 4. Trasa i dystans:

    - trasa biegu prowadzi po leśnych ścieżkach po jednej pętli,

    - dystans wynosi 6 km

 5. Zgłoszenia:

   - zgłoszenia przez wypełnienie formularza zgłoszeniowego dostępnego na stronie:

      www.podkowa-janow.pl  

    - przy weryfikacji w biurze zawodów należy podać czy startuje się w biegu czy w

      marszu  Nordic Walking.  Limit miejsc: 66.

    - każdy zgłoszony uczestnik jest zobowiązany do weryfikacji w dniu zawodów w 

      godz. 8.00  –  9.40. Należy posiadać dokument tożsamości.

 6. Opłata startowa: nie pobiera się

 7. Klasyfikacje:

    - bieg na dystansie 6 km:

 ·       klasyfikacja kobiet i mężczyzn open,

 ·   klasyfikacje w kategoriach wiekowych kobiet i mężczyzn: 16-29 lat,    30-49 lat, 50  lat i więcej.

    - marsz Nordic Walking na dystansie 6 km:

 ·      klasyfikacja kobiet i mężczyzn open

 8. Nagrody: puchary w obydwu konkurencjach za miejsca I-III w kategorii kobiet i

     mężczyzn  open, puchary za I miejsca w kategoriach wiekowych, nagrody

     rzeczowe za II i III miejsca w kategoriach wiekowych. Nagrody z klasyfikacji

     generalnej i wiekowej nie dublują się.

 9. Postanowienia końcowe:

   -   zawody odbędą się bez względu na pogodę,

   -   zawodnicy muszą przestrzegać zasad zachowania się w terenach leśnych,

   -   interpretacja regulaminu i sprawy sędziowania należą do kompetencji

       organizatora,

   -   zawodnicy ubezpieczają się we własnym zakresie i startują na swoją

       odpowiedzialność.

 

Rybnik nocą

Na nocne bieganie do Rybnika pojechaliśmy w czteroosobowym składzie. Andrzej, Jarek, ja i Renia jako kibic. Ja tuż przed wyjazdem wróciłem z krótkiego "obozu" klimatycznego nad Bałtykiem. Słońca było mało, woda lodowata. Po całonocnej jeździe byłem wyczerpany, a nogi bolały dość mocno. Nie poddawałem się jednak złym myślom i spokojnie ruszyłem na trasę w tłumie prawie ośmiuset biegaczy. Andrzej i Jarek pobiegli żwawo do przodu i tyle ich widziałem w ciemnościach. Bieg bowiem zgodnie z nazwą rozpoczął się o godz. 22-giej. Trasa bardzo fajna, widać, że organizatorzy starali się pokazać jak najwięcej miasta. Było dużo zakrętów podbiegów i zbiegów. Żeby zaliczyć półmaraton musieliśmy pokonać trzy 7 kilometrowe pętle. Początek każdego okrążenia był dość łatwy, ale końcówka już trudniejsza. Starałem się biec tak by zachować jak najwięcej sił na ostatnie kilometry. Udało mi się tego dokonać, bo najszybciej przebiegłem trzecie okrążenie i wyprzedziłem sporo zawodników. Nie mogłem uwierzyć, że po takim zmęczeniu całonocną podróżą wytrzymuję tempo, w jakim w tym roku jeszcze nie biegłem. Na mecie czułem się super w przeciwieństwie do poprzednich moich startów biegowych. Jarek i Andrzej pobiegli w bardzo szybkim i równym tempie i pokonali o prawie minutę barierę 1 godz. i 40 min., mieszcząc się w drugiej setce zawodników. Byłem za nimi ok. 12 minut i ponad dwieście miejsc (w połowie stawki open i w kategorii). Chłopaki, żeby się nie nudzić czekaniem na mnie, skorzystali z masażu. Po solidnym nawodnieniu i posileniu się ruszyliśmy do domu. Okazało się, że pospieszyliśmy się bo Andrzejowi za 6 miejsce w kategorii należała się nagroda rzeczowa. Ciekawe czy przepadła, czy organizator przyśle do domu.
Zawody były świetnie zorganizowane, medal oryginalny w kształcie półksiężyca, każdy dostał porządny ręcznik, napojów i pożywienia nie brakło, jeszcze zabraliśmy do domu. Wyniki były wywieszane na bieżąco. Zapisujemy się za rok na piąty jubileuszowy Półmaraton.

Komary w Koszwicach

Na nordic do Koszwic dotarliśmy spokojnie i z odpowiednim zapasem czasowym. Na miejscu powitały nas krwiożercze komarzyce. Wypijały z nas krew przez cały czas pobytu w tym bardzo fajnym i gościnnym miejscu. Stawka zawodników była mocna, co mnie akurat nie przeraża, bo i tak nigdy nie mam szans na dobre miejsce w mojej kategorii. Jest to kategoria wiekowa mordercza i zastanawiam się nad przeniesieniem do młodszych i słabszych roczników. Po starcie było dość wąsko i ja jak zawsze zostałem zablokowany. Ale jakoś przedarłem się do szeroko pojętej czołówki. Kasia jak zawsze ruszyła najlepiej, Jarek tuż za nią a Asia swoim tempem. Nie traciłem wiary w dogonienie Kasi i Jarka, ale krwiopijcy nie pozwalały mi się skupić na porządnym marszu. Po jakimś czasie dogoniłem Kasię, ale Jarek cały czas trzymał dystans. Kasia nie odpuściła i cały czas maszerowała niedaleko za mną. Aż w końcu tym razem to ona mnie dogoniła i zaczęła nadawać tempo. Ledwo dawałem rade się utrzymać za nią. W międzyczasie doszli nas dwaj Zabiegani i przez kilka minut maszerowaliśmy parami: Zabiegani i dwoje Ludków. Ale uciekli nam, podobnie jak Jarek, który świetnie wytrzymał tempo. Na ostatnim kilometrze Kasia pozwoliła mi poprowadzić, ale na mecie wyprzedziła mnie o ułamki sekundy. Zajęła świetne drugie miejsce w kategorii, jedyne nasze podium na tych zawodach. Jarek wyprzedził nas o minutę, a Asia dotarła do mety dość zmęczona upałem i kąsaniem komarzyc. Krzysiek, który nam kibicował też zaliczył swoją porcję ukąszeń. Zawody bardzo fajne, sprawnie i bez zgrzytów zorganizowane. Może uda się tam kiedyś jeszcze wystartować.

IV runda III JPNW - Suliszowice, 16 czerwca 2013

Doskonale rozgrzani

Gdy piszę (nie da się ukryć, że ze sporym opóźnieniem) tę relację, słońce zagląda mi przez ramię i praży niemiłosiernie. Podobna aura towarzyszyła nam przed tygodniem na kolejnych zawodach Jurajskiego Pucharu Nordic Walking.

Czytaj więcej: IV runda III JPNW - Suliszowice, 16 czerwca 2013

VIII Bieg Leśnych Ludków - Żarki Letnisko, 1 czerwca 2013

Na swoim placu zabaw

Już po raz ósmy Leśne Ludki zorganizowały leśny bieg, na który tradycyjnie stawili się – poza Ludkami oczywiście – nasi przyjaciele. Czyniąc tradycji zadość, a może także z okazji wypadającego akurat Dnia Dziecka, wszyscy bawiliśmy się jak dzieci.

Czytaj więcej: VIII Bieg Leśnych Ludków - Żarki Letnisko, 1 czerwca 2013

III runda III JPNW - Złoty Potok, 26 maja 2013

Na piątkę

Na kolejne zawody z cyklu Jurajskiego Pucharu przyszło nam czekać aż 6 tygodni. Jak się okazało na mecie, niektóre Ludki świetnie wykorzystały ten czas na przygotowania i doskonalenie techniki nordic walking. Ale zanim stanęliśmy na mecie...

Czytaj więcej: III runda III JPNW - Złoty Potok, 26 maja 2013

Polska biega - Częstochowa, 25 maja 2013

W sobotnie przedpołudnie 25 maja Sławek i Adrian brali udział w biegu w ramach Ogólnopolskiej akcji POLSKA BIEGA na Promenadzie Niemena w Częstochowie. Start i meta były usytuowane w pobliżu DH Promenada. Trasa prowadziła główną aleją Promenady do Lasku Aniołowskiego, powrót alejką rowerową wzdłuż Promenady. Dystans 3 kilometry.

Czytaj więcej: Polska biega - Częstochowa, 25 maja 2013

Szóstka Pogorii - Dąbrowa Górnicza, 19 maja 2013

Na Szóstkę Pogorii Ludki dotarły trochę przypadkowo. Planowaliśmy z Andrzejem wizytę na jarmarku staroci (monety) w Dąbrowie Górniczej. Zaproponowałem przy okazji start w marszu na 6 km wokół Pogorii trójki. Po zakupie monet stawiliśmy się w trójkę na starcie ( Krzysiek Kłosek biegał 6 km na czas - ma zdać relację). Pogoda super, zawodników nie za wiele (44) nawierzchnia, niestety asfaltowa. Kółko wokół zbiornika pokonaliśmy w przyzwoitym tempie, chociaż ja nie cierpię maszerować po asfalcie. Andrzej zajął dobre 7 miejsce (3 w kategorii) ja byłem 14. Medale bardzo fajne, pamiątka będzie i kolejne starty Ludków zaliczone. Teraz czeka nas walka w Złotym Potoku w Jurajskim.