Adrian na Górze Ossona

Chyba będę żył - pomyślałem sobie po dotarciu na metę zawodów Ossona Cup w Częstochowie.
Przymierzałem się od jakiegoś czasu, ale zdecydowałem się wystartować w ostatniej chwili. Zawody odbywają się cyklicznie co miesiąc w okolicach Góry Ossona. Można było biec lub iść z kijami, oczywiście wybrałem tą drugą opcję. Trasa to pętla o długości 4300m i można ją pokonać dowolną liczbę razy w ciągu 6 godzin. Pierwotnie chciałem zrobić dwa, może trzy kółka, ale trochę mnie poniosło i zrobiłem sobie 5 kółek, czyli półmaraton. Bez treningów i jakiegokolwiek przygotowania, oraz po sobotnich imieninach u Zbyszka P., uważam za cud dotarcie do mety po 5 okrążeniach. Ogólnie trasa fajna, cały czas w lesie, a po wejściu na Górę Ossona wspaniały widok na Częstochowę. Przez pierwsze 1,5 km płaska, później tylko masakryczne górki. Zawody super zorganizowane. Małe wpisowe (co nieczęsto się już zdarza), fajne jedzenie i medale. Na uwagę zasługuje fakt, że na zawody w roli kibica pojechali ze mną Zbyszek P. (później żałował, że jednak też nie wystartował) oraz nasz wspólny kolega Andrzej C. Zapewnili mi super doping i zdjęcia. Myślę, że jeszcze tam wystartuję w szczególności, że jakimś cudem w kategorii mężczyzn w NW zająłem trzecie miejsce.

Leave your comments

0 / 300 Character restriction
Your text should be less than 300 characters
Missing reCAPTCHA keys

Comments

  • No comments found