Nowy Broniszew

Tym razem wypadło na Nowy Broniszew. Kasia, Adrian, Janek, Jarek, Michał, Sławek i Włodek, to startujące Ludki, a Asia i Łukasz z towarzyszącymi mu Agnieszką i Kingą - kibice. Michał ze Sławkiem wzięli udział w biegu na 6,18 km, a reszta pokonała ten sam dystans z kijami. Jakoś mi się teraz dobrze chodzi z kijami, więc miałem plan, żeby zejść poniżej 7 minut na kilometr. Tym razem trasa była w całości asfaltowa. Nie lubię asfaltu, ale prawda jest taka, że wyniki na asfalcie mam lepsze niż gdy maszeruję po ubitej ziemi lub szutrze. Po sobotnich zawodach, na których 2,5 km szło się po dziurawej kostce, chód po asfalcie był przyjemnością. Udało mi się zająć 4 miejsce w open, co niestety wystarczyło tylko na 3 miejsce w kategorii. Trzeba być albo młodszym, albo starszym, żeby stanąć na wyższym stopniu podium. Tym razem najwyżej wspiął się Janek wygrywając swoją kategorię. Kasia, zajmując trzecie miejsce wśród kobiet, a drugie w swojej kategorii stanęła na drugim stopniu podium. Impreza byłaby fajna, gdyby organizatorzy szybciej potrafili ustalić kolejność zawodników na mecie, a pogadanki o szkodliwości alkoholu i narkotyków, jak również występy artystyczne zostawili na inne niż zawody okazje. Niestety ominęła nas największa atrakcja zawodów. Była nią zawodniczka, która pewnie zmęczona biegiem, wsiadła na rower i tym sposobem dotarła blisko mety. Nikt z nas nie widział do tej pory takiego zachowania się sportowca, tym bardziej, że nagród rzeczowych ani pieniężnych nie było. Sprawa miała nieprzyjemny ciąg dalszy, ale ponieważ sam tego ekscesu na oczy nie widziałem, zamilczę. Dodam, że barierę 7 minut na kilometr pokonałem.

Leave your comments

0 / 300 Character restriction
Your text should be less than 300 characters
Missing reCAPTCHA keys

Comments

  • No comments found