Nocne KKInO w Częstochowie


Po raz pierwszy zetknęliśmy sie z bieganiem na orientację na leśnoludkowym weselu Kasi i Piotrka, kiedy to biegaliśmy szukając poukrywanych przez nowożeńców "skarbów". Nie przyszło nam jednak na myśl, że można startować w tego typu zawodach na serio.
To dzięki Zabieganym odkryliśmy nowy świat zabaw, gdzie przyjemność biegania można połączyć z wysiłkiem intelektualnym.
Nasze pierwsze zawody z serii KKInO, które tu już kiedyś opisałam, tak nam zaostrzyły apetyt na podobne imprezy, że od razu zanurzyliśmy sie w otchłanie internetu, by szukać nie tylko innych zawodów tego typu, ale także wskazówek, jak się do nich przygotować, miejsc do ćwiczeń i odpowiednich map. Od razu też podzieliliśmy się naszym entuzjazmem z innymi Ludkami.
W efekcie zgłosiliśmy się na Silesia Race, jako początkujący -- na najprostszą trasę. Niestety, moje złamane żebro uniemożliwiło mi start. Zamiast mnie w drużynie Leśnych Ludków wystartował Marek i myślę, że także dzięki temu, zespół odnotował zwycięstwo. Świetną relację Jarka z tej imprezy też można przeczytać na naszych stronach.
Moje żebro ciągle jeszcze bryka, ale nie mogłam mu pozwolić, żeby uniemożliwiło mi kolejny start w KKInO. Impreza nr 12 z tego cyklu rozgrywała się w niedzielny wieczór w centrum Częstochowy i nosiła nazwę City Jungle by Night. Ze względu na moje żebrowe problemy zdecydowaliśmy się na łatwiejszą wersję, czyli Short Sprint. Naszemu duetowi kibicowali dzielnie Agnieszka z Adrianem i myślę, że sami przy tym nabrali ochoty, by następnym razem dołączyć do zabawy.
Tym razem, oprócz odnalezienia punktów zaznaczonych na mapie, trzeba było jeszcze rozwiązać zadanie logiczne, matematyczne i słowne, a także wykonać zadanie spejalne polegające na trafieniu gumową piłeczką do kosza na śmieci. Wszystko poszło nam świetnie, za wyjątkiem celności i zachwyceni sobą już witaliśmy się z gąską w postaci Tomada, kiedy to okazało się, że znów czegoś nie doczytałam, a mianowicie, że należało zaznaczyć na mapie pewne punkty, które mijaliśmy na naszej trasie. Zrobienie tego post factum nie było łatwe, a trudno byłoby zaczynać bieg od początku.
No cóż, człowiek ciągle uczy się na błędach.
W sumie jednak nie wyszło najgorzej, bo wygraliśmy z przewagą 5 punktów nad następną drużyną. Nie ukrywam, że uznaję to za sukces, biorąc zwłaszcza pod uwagę moje żebro i słabą znajomość Częstochowy.
Dzięki Zabieganym poznajemy ją jednak coraz lepiej! :)

Leave your comments

0 / 300 Character restriction
Your text should be less than 300 characters
Missing reCAPTCHA keys

Comments

  • No comments found