Myszkowska Ósemka 2018.

W tym roku naszych zawodników nie mogło zabraknąć w tradycyjnym, jesiennym biegu w Myszkowie. W rozgrywanym   - już po raz szósty - biegu wystartowaliśmy w składzie: Sławek, Zbyszek Stęplowski i ja. Jak tu nie wystartować gdy trasa biegnie koło moje bloku? Do biura zawodów udałem się wcześniej aby bez kolejek odebrać numer i koszulkę techniczną. Numerek wydała mi osobista synowa Marta. Start był zaplanowany na 14.00. Wróciłem do domu na kawę i kilkanaście minut przed startem - oddalonym około 3 km od mojego bloku - zjawiłem się na miejscu. Tu spotkałem Sławka i Zbyszka. Temperatura i pogoda bardzo dobra - około 15 stopni i pochmurno. Ruszyliśmy. Sławek i Zbyszek ruszyli ostro do przodu. Ja czując w nogach sobotnie 15 km biegu na orientację zacząłem spokojnie, mając nadzieję, że później ich dojdę. Trasa była pofałdowana. Najpierw równo, potem zbieg ul.Kochanowskiego, trochę płasko i pod moim blokiem kilkusetmetrowy podbieg ul.Sikorskiego. Jak był zbieg to musiał być i podbieg na Kochanowskiego. Kilometry mijały a ja nie zbliżałem się do moich kolegów. Na jakieś 2 km przed metą dostrzegłem w odległości około 50 m Sławka. I mimo, iż próbowałem - nie dałem rady go dojść. Czas w stosunku do mojego poprzedniego tutaj startu - jedynego, 5 lat temu - gorszy o dwie minuty. Ale cóż starość nie radość. Za to Sławek jest w życiowej formie, nie mówiąc o Zbyszku, który w pięknym stylu zameldował się na pudle na drugim miejscu. Brawo Panowie. W takiej formie mają duże szanse na dobry wynik w sztafecie maratońskiej, na którą wybierają się za tydzień do Warszawy.

 

Leave your comments

0 / 300 Character restriction
Your text should be less than 300 characters
Missing reCAPTCHA keys

Comments

  • No comments found