Leśna Szarańcza

Dzisiaj byłem razem z Jarkiem Gałązką na zawodach pod intrygującym tytułem: „Leśna Szarańcza”. Bieg odbywał się w dzielnicy Tychów – Wilkowyje, na granicy z Mikołowem. Zawody odbyły się w ramach GP – zawody nr II. Pierwsze, na których był Jarek odbyły się 18.06. Drugie miały się odbyć tydzień temu, ale ze względu na szalejący orkan Grzegorz zostały przełożone. Dzisiaj warunki były wprost idealne – temperatura około 13 stopni, piękne słońce. Zawody odbywały się na pętli długości 7 km. Można było pokonać jedno, dwa lub trzy okrążenia. Oprócz tego odbywał się marsz NW na 7 km lub 14 km. My oczywiście wybraliśmy 3 kółka. Start nastąpił o godz. 11.00. Cała trasa biegła lasami na granicy Tychów i Mikołowa. I była to bardzo wymagająca trasa. Oprócz tego, że znajdowało się na niej kilka ostrych podbiegów, to na całej trasie było mnóstwo śladów świadczących o niedawnych deszczowych dniach. Błotniste leśne ścieżki, podmokłe łączki, zasypane liśćmi kałuże wody – to tylko kilka z niespodzianek na trasie. A co to dla nas Leśnych Ludków. Niestety nie wszyscy są wychowani – jak my – w lesie. Z około 50 biegaczy półmaraton ukończyło tylko 22 zawodników. Ubłoceni ale szczęśliwi, że nic nam się nie stało, że nie zaliczyliśmy żadnej gleby dotarliśmy cało do mety. Jarek był 8 z czasem 1.50 a ja 11 z czasem 1.54. Jarek w swojej kategorii wiekowej – M 33 – 50 – zajął 3 miejsce w cyklu pucharu. Ja w swojej kategorii – M 51 – 99 – byłem dzisiaj  4. Na mecie czekał na nas pamiątkowy, oprawiony dyplom oraz kiełbaski, które po własnoręcznym upieczeniu niezmiernie smakowały. Niestety nie mieliśmy szczęścia w losowaniu nagród. Natomiast ja wróciłem z niespodzianką. Po zakupie kawy w przewoźnym samochodzie sprzedawca wydał mi sześć złotych. – dwie dwuzłotówki i dwie monety jednozłotowe. Nie sprawdziłem – ilość się zgadzała. Pieniądze schowałem do portfela. Po jakimś czasie podeszły do nas dzieci, które zbierały do puszki datki na opiekę zwierząt. Chciałem wrzucić jakąś kwotę  i wówczas zorientowałem się, że jedna z monet tylko wagowo i wielkością przypomina monetę 1 złotową. Była to moneta 1 dirchanowa Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nie wiem jak się znalazła w w kafeterii, czy sprzedawca celowo, czy przez pomyłkę ją wydał. Jak się okazało po przyjeździe do domu – takiej jeszcze nie miałem. Uzupełniła więc moją kolekcję. I jak tu nie być zadowolony z takiego biegu? Za rok wracam – może znowu uda się zdobyć jakiś ciekawy numizmat.

Leave your comments

0 / 300 Character restriction
Your text should be less than 300 characters
Missing reCAPTCHA keys

Comments

  • No comments found