Biegaj z duchami jurajskimi ścieżkami

Do udziału w zmaganiach z duchami namówił mnie Adrian. Był to mój pierwszy start na tej wymagającej trasie. Na szczęście w ciemnościach nie widziałem za bardzo morderczych dla mojego kolana górek, ale je czułem, zwłaszcza podejścia.  Mądrą decyzją był start z kijkami, zawsze to dwie podpory więcej, a i tempo wolniejsze niż w biegu. Adrian również maszerował, a Andrzej biegał, wszyscy na dystansie 9 km po asfaltowych dróżkach rowerowych. Start i metę zlokalizowano obok klasztoru w Leśniowie, półmetek trasy mijaliśmy przy pustelni w Czatachowie. Na zawodników w lesie czaiły się duchy i duszki. Wybiegały z ciemności w najbardziej niespodziewanych momentach. Niektóre były straszne, a z niektórymi warto by się zaprzyjaźnić. Dzięki duchom każdy z zawodników na pewno miał lepszy czas, ja na pewno. Dla kibiców sami zawodnicy wyglądali na duchy, biegnąc i maszerując z czołówkami w ciemnościach. Andrzej pobiegł w swoim dobrym tempie, Adrian i ja również pomaszerowaliśmy dość przyzwoicie. Adrian znowu okazał się szybszy, ale nie tak znowu wiele, bo robię postępy. Szczytnym celem zawodów była pomoc dla ciężko chorego chłopca.

Leave your comments

0 / 300 Character restriction
Your text should be less than 300 characters
Missing reCAPTCHA keys

Comments

  • No comments found