Relacje z zawodów

IV Zalew Biegaczy - 2019

"Mierz siły na zamiary" pisał nielubiany przeze mnie poeta. Nie bardzo się to tym razem sprawdziło. Po półtoramiesięcznej przerwie w zawodach i treningach w sobotę postanowiłem, że w niedzielę wezmę udział w IV Zalewie Biegaczy w Poraju. Aśkę (ponoć) bolała noga, więc wystartowałem sam. No, jeszcze oczywiście Adrian i Włodek, bo oni (szczególnie ten ostatni) nie odpuszczą niczego. Stachanowcy. Start odbył się tym razem 5 minut przed ustaloną godziną, bo wszyscy nordikowcy grzecznie stali na starcie. Początkowo próbowałem trzymać się czołówki, ale po 3 kilometrach mój super smartwatch (prezent od żony) informuje mnie: "stary, to nie te lata; nie wygłupiaj się; trzeba zwolnić". Zegarek informację przekazał w troszkę inny sposób, ale treść była własnie taka. Cóż było robić, zwolniłem. Po 6 kilometrze skończył się asfalt i zaczął się szuter, a potem piach. Od początku towarzyszyli nam Janek i Zbyszek, którzy na rowerach dopingowali nas i poili wodą. Od 5 km do akcji włączyła się też Asia, która towarzyszyła mi do samej mety. Muszę przyznać, że bardzo fajnie się idzie, wiedząc, że w każdej chwili można liczyć na łyk wody. A że było upalnie i duszno, to woda była niezbędna. Na dodatek obecność żony dodawała ducha walki, więc przed metą stoczyłem zwycieski pojedynek z dużo młodszym zawodnikiem. Adrian z Włodkiem przyszli nieco później, ale też dzielnie walczyli do samego końca. Włodek, pewnie widząc młodą osobę płci przeciwnej, postanowił przekraczając głęboki rów wykonać salto. Brak ćwiczeń spowodował, że wyszło mu półsalto z kijami. Ponoć wyszedł z tego rowu szybko, ale na mecie wyglądał na trochę "wycioranego". Adrian dla odmiany licząc, że młoda sanitariuszka będzie go ratować metodą usta-usta, padł za metą nieżywy. Janek polewał go zimną wodą, Zbyszek wachlował, a my z Włodkiem trzymaliśmy jego dolne kończyny w górze. Młoda sanitariuszka co prawda zabrała go do swojego namiotu, ale skończyło sie na ... zmierzeniu ciśnienia. Biedak. Ogólnie impreza fajna, sympatyczna, niedaleko od domu i z małymi przygodami. I jeszcze z gościną u mieszkającego nad zalewem lwa morskiego, który ufundował nam szampana. Do następnego roku.

Bieg z Kopyta - 2019

W Biegu z Kopyta wystartowało w tym roku czterech Ludków. Jarek Gałązka przebiegł najtrudniejszy dystans, czyli 10 km. Adrian, Janek i Włodek przemaszerowali z kijkami 6km po nowej trasie. Żaden Ludek nie załapał się na podium, ale brakowało niewiele. Włodek, w przededniu swoich sześćdziesiątych urodzin,  jako pierwszy zaliczył 400-ny start w barwach Leśnych Ludków. Do połowy tysiąca jednak daleko.

X Parkrun w Częstochowie

W sobotę 10 sierpnia Leśne Ludki w składzie: Sławek, Włodek, Michał, Jarek Gałązka i zaprzyjaźniony Michał Kozieł wystartowały w dziesiątej edycji biegu Parkrun Las Aniołowski w Częstochowie. Pierwszy z Ludków na linii mety zameldował się Jarek - 5 miejsce open (1 miejsce w kategorii), Sławek zajął 10 miejsce open (3 miejsce w kategorii), Michał był 12 open (2 miejsce w kategorii), Włodek – 32 open (2 miejsce w kategorii), a Michał Kozieł uplasował się na 25 miejscu open (2 miejsce w kategorii). Po dziesięciu edycjach biegu, w klasyfikacji drużynowej (decyduje ilość ukończonych biegów przez zawodników poszczególnych drużyn) Leśne Ludki zajmują drugie miejsce. W klasyfikacji indywidualnej liczonej wg. Współczynnika wieku, najwyżej z Teamu Ludków sklasyfikowany jest Jarek Gałązka, 13 miejsce (69,47%), 22 miejsce zajmuje Zbyszek Stęplowski (64,23 %), a 25 miejsce Łukasz (64,23%). Top-30 zamyka Sławek klasyfikując się na 30 miejscu (63,20%).Włodek zajmuje 65 miejsce (57,44%), a Michał sklasyfikowany jest na 84 miejscu (54,32%). Po dziesięciu edycjach biegu sklasyfikowanych jest 175 uczestników.

Kamień Pomorski 2019

Start w Kamieniu Pomorskim był, podobnie jak w Olsztynie, pierwszym w tym mieście. Tym razem trasa prowadziła ulicami miasta zgodnie z nazwą biegu obok jego zabytków. Tym razem czas osiągnąłem dużo lepszy bo 57.58 min na dystansie 10 km. Ale miejsce stosunkowo gorsze niż w Olsztynie bo 138 na 174 zawodników (8 w kategorii). Po pokonaniu dwóch niełatwych pętli po mieście zawodnicy i kibice mogli się poddać rozpuście pożerania darmowych arbuzów. Rynek w Kamieniu Pomorskim był bowiem świadkiem bicia rekordu Polski w jedzeniu tych pysznych owoców. Zjedliśmy ich podobno 900 kg i od 3 sierpnia jestem wraz z Basią, Gosią i Mirkiem rekordzistą Polski.

Olsztyn Mazury 2019

Pobyt w Olsztynie (stolicy Warmii i Mazur) wykorzystałem nie tylko na wypoczynek ale również start w biegu charytatywnym. Celem biegu była zbiórka pieniędzy na leczenie chorego na porażenie czterokończynowe Łukasza. Trasa 10 km dystansu prowadziła częściowo wokół jeziora Długiego i po okolicznych lasach. Widoki były piękne, ale profil trasy zmuszał raczej do patrzenia pod nogi. Liczbą podbiegów (podejść) nie powstydziło by się wiele biegów górskich. Panującą duchotę trochę łagodził lekki wietrzyk. Udało mi się szczęśliwie dotrzeć do mety w czasie 63 min i 1 sek. Miejsce całkiem dobre bo 103 na 164 zawodników (5 w kategorii). O trudności trasy świadczy czas zwycięzcy 38.05 (trzeci zawodnik miał czas powyżej 41 min.). Po biegu organizatorzy częstowali wszystkich zawodników i kibiców napojami, owocami i słodyczami bez ograniczeń. Na zawodach spotkałem naszego kolegę z Dąbrowy Górniczej Piotra Macholca. Jak zwykle kibicowali mi i robili fotki Basia, Gosia i Mirek.

Jubileuszowy Bieg Leśnych Ludków

W sobotę 6 lipca Klub Sportowy Leśne Ludki przy pomocy Towarzystwa Przyjaciół Żarek Letniska zorganizował Jubileuszowy  Bieg Leśnych Ludków. Jubileuszowy – bo pierwszy odbył się w roku 2009, czyli dokładnie dziesięć lat temu. Leśne Ludki, choć na co dzień mieszkają w różnych miejscach, z wielką radością spotykają się, by wspólnie pobiegać  lub pochodzić z kijkami po żareckich lasach. Radość jest tym większa, im więcej przyjaciół zechce im w tym towarzyszyć. A jeśli znajdzie się przechodzień, który - choćby przypadkiem - włączy się w zabawę, to na pewno i on stanie się przyjacielem Leśnych Ludków .
W tegorocznej biegowej zabawie wzięło udział 46 Leśnych Ludków z przyjaciółmi, w tym jeden (bardzo przyjaźnie nastawiony) pies. A zabawa owa polegała na pokonaniu półtorakilometrowej leśnej pętelki biegiem lub marszem – byle na własnych nogach, tyle razy, ile kto zdoła w ciągu 6 godzin.  I niektórzy zdołali całkiem sporo!
Pogoda dopisała, humory tym bardziej, co półtora kilometra czekały na zawodników soczki, woda, owoce i ciasteczka.  Jedno kółko można było przebiec z dawno niewidzianym kolegą, a następne przejść z nową koleżanką. Lub na odwrót. A wszyscy uśmiechnięci i życzliwi. Aż nogi same niosły! Nic dziwnego, że w sumie wszyscy uczestnicy pokonali aż 917,4 km!
Każdy, kto ukończył choćby jedną pętelkę był zwycięzcą i otrzymywał pamiątkowy certyfikat. Nie zabrakło jednak i sportowej rywalizacji. Najwytrwalszy okazał się Krzysztof Szymkowski, który przebiegł 48 km. Wśród kobiet niepokonana była Magda Jagielska z NGB Kłobuck. Z rezultatem 46,5 km. Kategorię NW wygrali  Zbigniew Słabkowski z częstochowskiej Fiszbinki oraz Urszula Gutowska z NGB Kłobuck, którzy przemaszerowali po 36 km. Drobne upominki dla zwycięzców ufundowane przez sponsorów wręczyła Pani Wójt Gminy Poraj.
Leśne Ludki serdecznie dziękują sponsorom: Sokpolowi, Agencji Reklamy Photographer oraz Fundacji Kropla Szczęścia za wsparcie naszej imprezy. Wielkie podziękowania należą się także Towarzystwu Przyjaciół Żarek Letniska, a w szczególności Pani Ilonie Mrowiec, która cierpliwie liczyła pokonane okrążenia i towarzyszyła nam od początku do końca. Niemniej gorąco dziękujemy Ewie i Jurkowi Rogoczom, bez których ta impreza nie mogłaby się odbyć.
Bo oczywiście na samym biegu zakończyć się nie mogło. Po sportowych wyczynach przyszedł czas na świętowanie przy ognisku i muzyce. A że także tam byłam i nie tylko chodziłam z kijami do upadłego, ale także przysłowiowy miód i wino piłam, więc postanowiłam Wam o tym teraz opowiedzieć, by ci, którzy imprezę przegapili, żałowali i zapragnęli w przyszłości też się z nami zaprzyjaźnić.

Parkrun 29.09.2019

W czwartym Parkrunie rozegranym w częstochowskim Lesie Aniołowskim po raz czwarty wystartowały Leśne Ludki. Dzięki Prezesowi Sławkowi i Michałowi jesteśmy na razie zawsze obecni na tej niedawno rozpoczętej cyklicznej imprezie. Trasa pięciokilometrowego biegu jest dość trudna, praktycznie cały czas trzeba pokonywać większe lub mniejsze podbiegi. W ostatnią sobotę na 33 uczestników Sławek był 8 (3 w kategorii), Michał 12 (1 w kategorii), Włodek 23 (1 w kategorii). Wszyscy ustanowili swoje rekordy na tej trasie. Do tej pory największy sukces odnotował Łukasz, wygrywając drugą edycję. Sławek i Michał po 3 razy zajęli 1miejsce w kategorii. Włodek debiutował. Zapraszamy pozostałe Ludki do udziału w tej imprezie.

Pracowity środek czerwca

V Runda JPNW
Złoty Potok 15.06.19
Boisko Orlik w Złotym Potoku było bazą piątej rundy Jurajskiego Pucharu NW. Startował znowu stały skład nordikujących Ludków, czyli Adrian, Janek i Włodek. Tym razem podium zaliczył tylko Janek(trzeci w kategorii wiekowej). Na podium stanęła również Ania Srebrny, którą traktujemy jak Ludka.  Pogoda upalna, ale organizatorzy zadbali o nawodnienie wewnętrzne i zewnętrzne  naszych organizmów. Trasa została skrócona do dystansu ok. 4.2 km. Było to wystarczające by się solidnie spocić i zakurzyć. Każdy na mecie otrzymał medal i kwiatek. Nagród było sporo, prawie każdy wyjechał czymś obdarowany bez względu czy był na podium, czy nie. Następna runda dopiero po wakacjach w Srocku.


I Puchar Górnego Śląska
Tarnowskie Góry 16.06.19
Janek wystartował w I Pucharze Górnego Śląska w Tarnowskich Górach. Tym razem rywale okazali się szybsi i nie pozwolili Janowi wdrapać się na podium. Ale czwarte miejsce też trzeba cenić więc gratulujemy naszemu multimedaliście.


IX Runda Ossona Cup
Częstochowa 16.06.19
W dziewiątej rundzie Ossona Cup walczyły trzy Ludki: Adrian i Włodek maszerowali z kijkami, Zbyszek P. biegał. Słowo „walczyły” właściwie oddaje nasze zmagania na trudnej trasie wokół góry Ossona. Dystans jednej pętli wynosi 4.29 km. Ponad połowa trasy jest w miarę łatwa, ale potem trzeba zaliczyć kilka podejść i zejść aby wdrapać się na szczyt. Korzenie a zwłaszcza kamienie skutecznie spowalniają tempo poruszania się. Końcówka jest już całkiem przyjemna, bo z górki i po przyjaznych duktach.
Na początku zawodów przez prawie godzinę padał solidny deszcz poparty bliskimi grzmotami. Na szczęście przestało bo stawało się coraz bardziej niebezpiecznie z góry(pioruny) i z dołu(śliska trasa).
Dodatkową „atrakcją” niedzielnych zawodów było umilanie nam czterogodzinnego pobytu pod górą Ossona przez komarzyce. Te upierdliwe stworzenia potrafią każdego wykończyć psychicznie. Zamordowaliśmy ich setki, ale za to zostaliśmy również setki razy ukąszeni. Udało nam się zachować resztki krwi w organizmach i dotrzeć do mety.  Nagrodą był drewniany medal.
Adrian i Włodek przeczłapali po 5 okrążeń-21.45 km, Zbyszek, z powodu bólu nogi, musiał zakończyć start na 4 okrążeniach-17.16 km. Ale za to popracował jako fotoreporter. Miejsca całkiem niezłe: Włodek i Adrian trzecie i czwarte wśród mężczyzn, Zbychu jedenasty w tejże kategorii.
Zawody polegają na bieganiu lub maszerowaniu z kijkami maksymalnie przez sześć godzin. O kolejności decyduje liczba pokonanych okrążeń.
Organizacja dobra, zabezpieczenie w napoje i odżywki bez zarzutów, trasa oznaczona solidnie.

Ludki w Radomsku

W niedzielę 2 czerwca ekipa Leśnych Ludków w składzie: Sławek, Michał, ja i wspierająca nas, jak i startująca, Kinga, odwiedziliśmy Radomsko, które z każdym rokiem coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na biegowej mapie Polski. Odbywający się tu Memoriał Mariana Szymańskiego pomimo tego, że nadal można go zaliczyć do zawodów kameralnych, rok po roku zdobywa popularność.
Tym razem organizatorzy przygotowali trzy dystanse biegowe: 5 km, 10 km i 21 097 m czyli półmaraton.  Trasa biegu nie posiadała atestu, co otworzyło furtkę do domysłów na temat faktycznej jej długości. Wystarczy rzut oka na czasy zwycięzców na dystansach 10 km i półmaratonu, aby w głowie pojawiła się wątpliwość, czy aby na pewno mieliśmy do czynienia z rzetelnie odmierzoną trasą. Tak czy inaczej nie odebrało to nam satysfakcji z pokonanych kilometrów. Kinga zmierzyła się z dystansem 5 kilometrów. Dla mojej Narzeczonej był to debiut na biegowych ścieżkach w sezonie 2019 i w ogóle debiut na radomszczańskich zawodach. Niestety nie widziałem, czy wbiegała na metę z uśmiechem na twarzy, bo w tym czasie walczyłem z niemiłosiernym upałem gdzieś na asfaltowym odludziu, ale wiem, że na ostatnich metrach popisała się finiszem, który dał Jej zwycięstwo nad biegową partnerką, z którą pokonała większość dystansu. Tymczasem Tata (Sławek) i Michał mierzyli swoje siły na dwukrotnie dłuższej trasie. Choć ich czasy były dalekie od życiówek, to trzeba oddać sprawiedliwość, że warunki pogodowe były wyjątkowo dokuczliwe. Tata był bardzo bliski stanięcia na podium, zajmując 4 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Ja, trochę lekkomyślnie, postanowiłem wystartować w półmaratonie. Szczerze przyznam, że mocno żałowałem tej decyzji w drugiej części zawodów, kiedy opadłem z sił i jedynym moim marzeniem było rychłe spotkanie z metą zawodów. W dość kiepskiej formie wtoczyłem się w końcu na metę, z czasem o którym lepiej nie wspominać, ale za to ze zwycięstwem w kategorii wiekowej (!). Radomsko znowu okazało się dla mnie łaskawe i podobnie jak w zeszłym sezonie na 10 km tak i tutaj, pomimo słabszej dyspozycji stanąłem na najwyższym stopniu podium.
Trenujemy dalej, przygotowując się do kolejnych zawodów, a na koniec pozytywna nowina – Parkrun zawitał do Częstochowy. Sławek i Michał 1.06.2019 „ochrzcili” już nową trasę. Polecamy i zapraszamy w każdą sobotę na godzinę 9:00, Lasek Aniołowski.
 

Bieg „Z Siódemką na Siódemkę”

W niedzielę 19 maja na częstochowskim Rakowie odbyły się tradycyjne już zawody biegowe organizowane przez SP 7, czyli Bieg „Z Siódemką na Siódemkę”. W tym roku dzielnicowe bieganie odbyło się już po raz piąty w historii, organizatorzy jak zwykle nie zawiedli, formuła imprezy pozostała w zasadzie niezmienna od pierwszej edycji. Bieg główny poprzedzały zawody na dystansie 1 km, tzw. Bieg z Mistrzem. Tym razem w roli gości specjalnych wystąpili piłkarze I drużyny ekstraklasowego już Rakowa, którzy pokonali dystans 1 kilometra. Tymczasem silna ekipa Leśnych Ludków przygotowywała się do występu w głównym „daniu” tego dnia, czyli biegu na 7 kilometrów. Sławek, Andrzej, Marek, Michał, Ania, Jarek Gałązka i ja stanęliśmy na linii startu z myślą o dobrym wyniku i dobrej zabawie. W tym roku metę pokonałem jako siódmy z zawodników z czasem 27’08; tuż za mną uplasował się Jarek z czasem 29’02 (16. lokata). Tata przybiegł w czasie 31’23, co pozwoliło mu zająć 33. miejsce. Pozostałe wyniki LL również napawały optymizmem:    Marek 32’56 i 49 miejsce, tuż za nim Andrzej 33’06 i 54. lokata, oraz Ania w treningowym starcie 37’48 (83.miejsce). Michał zmagał się tego dnia z efektami nieprzespanej nocy, dzielnie walcząc z dystansem i pokonując linię mety z czasem 38’08 (86. lokata).

Rekord Włodka

Iwanowice Duże 08.06.19
Czwarta runda JPNW odbyła się, tradycyjnie już, w sobotnie, czerwcowe popołudnie w Iwanowicach Dużych. Trzech nordikujących Ludków wywalczyło trzy (!!!) miejsca na podium. Janek znowu stanął na najwyższym stopniu, Adrian na drugim, a Włodek na trzecim. Towarzyszące nam Ania i Jola również zaliczyły pobyt na podium. Samochód Ani był wypełniony bardzo ładnymi statuetkami i nagrodami. Liczymy, że za tydzień w Złotym Potoku również odniesiemy tak spektakularne sukcesy.

XL Bieg Pięciu Stawów
Myszków 09.06.19
W jubileuszowym Biegu Pięciu Stawów w Myszkowie wystartowały dwa Ludki. Jarek Gałązka biegał, a Włodek maszerował z kijkami na dystansie 10 kilometrów. Tym razem nie załapaliśmy się na podium, chociaż Jarek był blisko. Włodek zajął miejsce a środku stawki maszerów.