Relacje z zawodów

Parkrun w Rostrevor

W pogodną sobotę 1 lutego, podczas pobytu w Irlandii Północnej miałem przyjemność startować w lokalnym biegu z cyklu Parkrun w malowniczym Kilbroney Park położonym w górzystym terenie, w małej miejscowości Rostrevor, gdzie większość zwartej zabudowy rozciąga się wzdłuż wybrzeża Zatoki Carlingford.
Przyjemne dla oka krajobrazy w Kilbroney Park są naturalnym środowiskiem dla organizowanego tu od ponad dwóch lat biegu na 5 kilometrów. 1 lutego odbyła się 143. edycja tych zawodów. Będąc na miejscu z przyzwoitym zapasem czasu miałem możliwość zapoznania się z organizatorami biegu i specyfiką trasy. Jak się okazało, tutejszy bieg podzielono na dwa okrążenia po 2,5 kilometra prowadzące szutrowymi ścieżkami. Część trasy przebiegała przez szlak turystyczny Narnia Trail będący lokalną atrakcją turystyczną, gdzie można się natknąć na rozmieszczone pośród drzew figury i minibudowle nawiązujące do znanego cyklu powieści C.S. Lewisa „Opowieści z Narnii” Nawiasem mówiąc, każdy z uczestników dwukrotnie przekraczał progi drzwi do Narnii, co poniekąd dodawało skrzydeł, ale nie za sprawą magii, a dzięki szybkiemu około 200 – metrowemu zbiegowi, który zaczynał się w bliskiej odległości po przebiegnięciu przez owe drzwi.
Tamtego dnia zawody zgromadziły 45 zawodników. W tym gronie byłem jedynym biegaczem spoza Wielkiej Brytanii i jedynym Polakiem. Wystartowaliśmy tuż po 9:30. Początek biegu ułożył się całkiem dobrze, niezbyt forsując tempo ulokowałem się w czołówce stawki. Po pierwszym, co prawda łagodnym, ale długim podbiegu, wraz z jednym z zawodników wypracowaliśmy sporą przewagę nad  peletonem i taki stan rzeczy utrzymywał się również po drugim – znacznie trudniejszym – podbiegu i po wspominanym wcześniej zbiegu, który prowadził na metę pierwszego okrążenia. Na drugim, finałowym okrążeniu podkręciłem tempo i na około 2 kilometry przed końcem dystansu byłem samotnym liderem. W częstochowskim Lasku Aniołowskim na tym etapie biegu wszystkie karty – przysłowiowo mówiąc- zazwyczaj były już rozdane i wydarcie zwycięstwa liderowi z dużą przewagą dystansu było w zasadzie mało realne. Tutaj jednak sytuacja wyglądała zgoła inaczej, a górzysty teren dawał spore możliwości do popisu miłośnikom taktyki i tym, którzy mają w sobie duże pokłady siły biegowej. Po pokonaniu drugiego i ostatniego już podbiegu nie forsowałem tempa, co okazało się zachętą dla ścigającego mnie zawodnika na pozycji numer dwa (który zdołał już wyprzedzić mojego towarzysza z pierwszego okrążenia). Puściłem nogi na zbiegu i o „błysk szprychy” obroniłem pierwsze miejsce z czasem 20’38… Zacięta i trochę nieoczekiwana przeze mnie walka na samej końcówce dała mi sporo satysfakcji, która jeszcze bardziej buduje wartość tego zwycięstwa, choć czas, który uzyskałem jest daleki od rekordu trasy.
W Rostrevor Parkrun dotychczas brało udział dwóch Polaków – łącznie ze mną. Jako pierwszy reprezentant Naszego kraju i Naszego Klubu zapisałem się na listę zwycięzców tego biegu, co jest bardzo budujące, tym bardziej, że ma wymiar symboliczny – wszakże dokonałem tego w ojczyźnie Parkrun’a czyli UK ;)   

Bieg Walentynkowy - 2020

W dziewiątym Biegu Walentynkowym w Dąbrowie Górniczej wystartowały cztery Ludki: Adrian i Janek maszerowali z kijkami, Zbyszek i Włodek biegali. Warunki atmosferyczne najlepsze w historii tego biegu, trasa od kilku lat ta sama. Sukcesów nie odnieśliśmy ani sportowych, ani w losowaniu nagród. Ale atmosfera super, przebrania zawodników fantazyjne. Data zawodów 02.02.2020 szczególna, czytana normalnie i wspak jest taka sama. Dziękujemy naszym przyjaciołom Uli i Darkowi za miłe towarzystwo. Na jubileuszowym biegu na pewno się zameldujemy.

Leśne Ludki wspierają WOŚP

W miniony weekend Ludki wzięły udział w dwóch biegach Policz się z cukrzycą w ramach WOŚP. W sobotę w Poraju, a właściwie w Jastrzębiu, Asia, Adrian i Jarek maszerowali z kijkami ,natomiast Włodek i Zbyszek biegali. Wszyscy pokonali dystans ok. 4.3 km po agrafce wzdłuż zalewu porajskiego. Sukcesów nie odnieśliśmy, ale w biegach charytatywnych takowe nie mają znaczenia. Najważniejszy jest cel, czyli pomoc potrzebującym przy okazji zawodów sportowych. Pechowcem okazał się Adrian, który z powodu silnego bólu nogi z trudem dotarł do mety. Pomoc jednej z zawodniczek okazała się bezcenna. Janek nam kibicował i pracował jako fotoreporter.

W niedzielę w Częstochowie na tradycyjnej trasie (2.3 km) biegali Janek i Włodek. Tym razem kibicowali
Agnieszka, Adrian( fotoreporter), Zbyszek i całe grono naszych przyjaciół. W częstochowskiej edycji wystartowaliśmy po raz ósmy i Ludki są tu obecne co roku od pierwszych zawodów. Przed biegiem nasi reprezentanci udzielili wywiadu słynnej częstochowskiej telewizji Orion.

Charytatywny Bieg Karnawałowy

W niedzielę w miłym towarzystwie Leśnych Ludków postanowiłem zaliczyć pierwszy start w tym roku. Padło na Charytatywny Bieg Karnawałowy zorganizowany w okolicach Olsztyna. Jarek, Asia i ja przeszliśmy z kijami 10 km, Zbyszek i Włodek przebiegli 5 km. Trasa jak zwykle po lesie, ale momentami bardzo śliska. Na szczęście wszyscy dotarliśmy szczęśliwie do mety. Nasze wyniki nie były najgorsze, ale jakiekolwiek podium tym razem nie dla nas. Na podium stanąłem na wieczornej gali Miasta Sportu, gdzie zostałem zaproszony z okazji zajęcia drugiego miejsca w kategorii sprint (cokolwiek to oznacza) w zawodach Ossona Cup. Impreza super zorganizowana. Było to podsumowanie całego sezonu biegowego organizowanego przez  Miasto Sportu, wraz z dekoracjami we wszystkich biegach i kategoriach. Spotkaliśmy też znajomych, między innymi
Kasię i Przemka, również uhonorowanych statuetkami. Po czterogodzinnym pobycie wróciliśmy do domu. Aha, na gali byłem z żoną która mnie namówiła na tą wyprawę, samemu na pewno by mi się nie chciało.

Mikołajkowe bieganie

W sobotę 7 grudnia  wraz w Włodkiem wystartowaliśmy w kolejnej, mikołajkowej edycji Parkrun Las Aniołowski. Na starcie ustawiliśmy się pośród sporego grona mikołajów i wystartowaliśmy. Włodek wybiegał 28’41” natomiast ja 23’11”.  Po biegu spędziliśmy trochę czasu z resztą uczestników przy ognisku a następnie udaliśmy się do miejscowości Garnek aby wystartować w pierwszej edycji charytatywnego biegu po zdrowie. Całość wpisowego zostało przeznaczone na pomoc w leczeniu małej Zuzi. Trasa liczyła równe 5km i została podzielona na dwie pętle po 2,5km. Leśne, bardzo grząskie ścieżki oraz porywisty wiatr nie ułatwiał pokonywania kolejnych metrów. Organizatorzy nie zapewniali pomiaru czasu, więc każdy uczestnik musiał o to zadbać sam. Dotarłem do mety z czasem 22’51”. Włodkowi zegarek wskazał 32’11”. Zadowoleni z dwóch startów jednego dnia, wróciliśmy do domów odpoczywać przed kolejnym startem dnia następnego. Na niedzielę 8 grudnia zaplanowany mieliśmy start w I biegu mikołajkowym organizowanym przez Calypso Galeria Jurajska. W tym dniu dołączyło do nas grono osób w składzie: Łukasz, Sławek oraz zaprzyjaźniony Michał Kozieł. Trasa oficjalnie liczyła 6km, nieoficjalnie mówiło się o 6,6km, natomiast rzeczywistość wskazała 6,4km. Poprowadzona została wewnętrznymi ścieżkami Galerii Jurajskiej oraz ścieżką wzdłuż rzeki Warty. Na starcie ustawiło się 177 osób ale o tym zapewne już wiecie, jeżeli czytaliście relację Adriana ze startu w Katowicach. Jako pierwszy na mecie z naszego grona zameldował się Łukasz z czasem 25’34”. Następnie ja z czasem 28’39”, Sławek 29’00”, Michał Kozieł 32’26” oraz Włodek 37’39”. Po biegu udaliśmy się na zasłużony posiłek i oczekiwaliśmy na wyniki, ponieważ miejsca 6, 16, 26, 36, 46 itd. będą nagradzane mikołajkowymi upominkami. Po dłuższej chwili organizatorzy wywiesili listy z wynikami, z których wynikało, że nikt z nas nie ukończył biegu na miejscu ze „szczęśliwą szóstką”, lecz Włodek ukończył bieg na trzecim miejscu w kategorii wiekowej! Tak wynikało z wywieszonych wyników. Podczas wręczania nagród wywoływane były zupełnie inne osoby, niż wynikało z wywieszonych list. Tym sposobem Włodek został pozbawiony trzeciego miejsca w kategorii. Okazało się, że u jednego z biegaczy pojawił się problem z chipem i początkowo nie został uwzględniony w wynikach. Po wprowadzeniu korekty, los się do nas uśmiechnął, ponieważ Sławek oraz Włodek znaleźli się na szczęśliwych miejscach, za które otrzymali mikołajkowe upominki. Włodkowi od początku pisane było zakończenie weekendu z nagrodą w ręku.
P.S. W sobotę Sławek startował w biegu Parkrun Kraków, który tego dnia bardziej przypominał lodowisko niż standardową trasę.

Bieg Mikołajkowy Katowice 2019

Do Katowic na Bieg Mikołajkowy jeżdżę już od czterech lat. W tym roku pojechaliśmy ze Zbyszkiem i niebiegającym, ale robiącym zdjęcia Andrzejem. Oczywiście impreza super zorganizowana, ok. 2000 zawodników na wszystkich dystansach (nie to co w Częstochowie skromne 170 osób). I te tłumy na starcie w czapkach Mikołaja - super efekt. Bieg szybki, długie proste i po asfalcie, więc i nasze wyniki przyzwoite, a w szczególności Zbyszka, który na dystansie 5 km wśród 960 uczestników zajął znakomite 194 miejsce. W NW zająłem 34. miejsce na 219 zawodników. Po zawodach postanowiliśmy zwiedzić zabytkowe osiedle w dzielnicy Katowic - Nikiszowiec. Mieliśmy pecha (a może i szczęście?), ponieważ trafiliśmy akurat na jarmark świąteczny, a co za tym idzie mnóstwo ludzi i duże problemy z parkowaniem. Zwiedziliśmy osiedle i jarmark, a Zbyszek nawodnił organizm na licznych stoiskach z drogimi płynami. Ja jako kierowca musiałem obejść się smakiem. Do domu wróciliśmy późnym wieczorem z mocnym postanowieniem wystartowania w tym samym biegu w przyszłym roku.

XXII Bełchatów

XXII Bełchatowska Piętnastka 24.11.19

Mój kolejny start w Bełchatowie rozpoczął się w sobotę od pokonania po raz dziesiąty trasy częstochowskiego Park Runa. Tym razem, po trzech kolejnych rekordach, dobrowolnie zrezygnowałem ze ścigania się po Lesie Aniołowskim. Spokojnie dotarłem do mety i po gratulacjach dla Łukasza za zwycięstwo oraz rekord i dla Michała za kolejny rekord ruszyłem w dalszą drogę. Niedzielny poranek był w Bełchatowie chłodny i wietrzny. Na szczęście wyjrzało słoneczko i trochę ociepliło temperaturę naszych zmagań. Dystans 15 km odważyłem się przebiec po trzech latach przerwy tylko z powodu braku możliwości startu na 5 km. Sporo zaliczonych ostatnio startów i coraz lepsze wyniki na krótszych dystansach pozwalały mi z optymizmem ruszyć na dobrze znaną trasę. Pobiegłem bardzo dobrze a wynik przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Godnie uczciłem mój 50 start w tym roku ! Jak zawsze wspierali mnie wierni kibice. Tym razem byli to Gosia, Paweł(dzięki za fotoreportaż) i Sylwek. Jak zawsze wspaniała gościna u Reni pozwoliła z nadwyżką uzupełnić stracone kalorie.

VI Pajęczański Bieg Niepodległości

W świąteczny poniedziałek 11 listopada wraz z Tatą (Sławkiem), Michałem oraz kibicującą nam Kingą wybraliśmy się do Pajęczna, aby na sportowo uczcić dzień, w którym Polska odzyskała niepodległość. VI Pajęczański Bieg Niepodległości zgromadził przed linią startu 172 zawodników. Oficjalnie 5–kilometrowa, a w praktyce o ponad 300 metrów dłuższa, trasa wiodła przez kręte ulice miasteczka. Mało było długich prostych na których można było złapać szybkie tempo i utrzymać rytm biegu, ale rekompensatą za taki stan rzeczy był profil trasy, w większości dystansu płaski. Na mecie zameldowałem się na 20. pozycji z czasem 20’28. Prezes LL ze swoim firmowym finiszem wtargnął na metę z czasem 23’36 co zapewniło mu 55. miejsce. Michał pokonał trasę w 24 minuty i 20 sekund, kończąc zawody na 70 miejscu. Warto dodać z dumą, że dla Michała ten start był deserem, czwartym daniem biegowego menu, jakie wybrał na ten weekend. Choć tym razem żaden z nas nie stanął na podium zawodów, los tego dnia sprzyjał Leśnym Ludkom – numery moje i Sławka okazały się szczęśliwe i z Pajęczna wróciliśmy z nagrodami od organizatorów imprezy.

Broniszew i Będzin

Bieg i NW o Puchar Wójta Gminy Mykanów -10.11.19

Po raz trzeci Ludki wystartowały w zawodach o Puchar Wójta Gminy Mykanów. Sześciokilometrowy dystans pokonywali biegacze i maszerzy. Wśród naszych biegaczy najszybszy okazał się Michał, który zajął 18 miejsce. Niewiele później na metę przybiegł Prezes Sławek, nieco dalsze miejsca zajęli Zbyszek P. i Włodek (5 w kategorii Senior). Wśród zawodników NW Janek wywalczył drugie miejsce(!!!) w kategorii Senior a Adrian był dokładnie w połowie stawki. Zbyszek wylosował wagę, która na pewno zmobilizuje go do solidniejszych treningów.

Będziński Bieg Niepodległości – 11.11.19

Będziński Bieg Niepodległości staje się ulubionym dla kilku Ludków. Zawsze startujemy we wszystkich konkurencjach. W biegu głównym na dystansie 11 km wystartował Andrzej, który zajął 16 miejsce w kategorii wiekowej. W biegu na dystansie 6.2 km Zbyszek P. i Włodek zajęli czwarte i piąte miejsca w kategorii wiekowej. Zbyszkowi bardzo niewiele zabrakło do podium! Adrian maszerował z kijkami na tej samej trasie i był 10 w swojej kategorii. Nowa przyjaciółka Ludków Agnieszka po pokonaniu w pierwszym starcie w życiu 11 km wylosowała super zegarek. Czekamy na dalsze starty.

3 dni – 4 starty

Długi weekend 9-11 listopada umożliwił mi start aż w czterech biegach. Początkowo pomysł startu we wszystkich biegach wydawał się nieco szalony, lecz z każdym kolejnym dniem oswajałem się z napiętym harmonogramem długiego weekendu. Opracowana strategia zakładała, że najważniejszym biegiem będzie 2 Częstochowski bieg niepodległości a więc bieg nr 3. Wyżej wymienioną strategię konsekwentnie realizowałem krok po kroku a raczej bieg po biegu.
W sobotę 9 listopada zresztą jak w każdy szósty dzień tygodnia ja, Sławek oraz zaprzyjaźniony Michał Kozieł wystartowaliśmy w 23 odsłonie Parkrun Las Aniołowski. Plan na ten dzień zakładał lżejsze tempo aby zachować siły oraz świeżość na kolejne starty. 23 parkrun ukończyłem na 8 miejscu z czasem 23’21”. 25% startów za mną.
10-tego listopada startowałem wraz z liczną grupą LL w Nowym Broniszewie w biegu na 6km. Ostatecznie długość trasy oscylowała w granicach 6,18km. Plan na ten bieg zakładał poprawę czasu z roku poprzedniego (28’19”) lecz także z pewnym zapasem sił na „danie główne”. Płaska, bardzo szybka trasa oraz bardzo dobre warunki atmosferyczne zaowocowały dotarciem na metę na 18 miejscu na 76 startujących w biegu. Uzyskany czas okazał się lepszy o 1’32” niż w roku poprzednim i wyniósł 26’47”.
Pora na „danie główne” 2 Częstochowski bieg niepodległości. Jako, że byłem jedynym reprezentantem LL w tym biegu, to postaram się napisać parę zdań o samej imprezie. W porównaniu z rokiem poprzednim doszło do paru zmian w organizacji całego biegu. Dwiema najważniejszymi były zmiana lokalizacji na park Lisiniec oraz zmiana dystansu na 5km. Ze względu na charakterystykę trasy, limit startujących wynosił 300 osób.
Małe spóźnienie organizatorów przy zamykaniu listy startowej spowodowały, że zdążyły się zapisać i opłacić start 329 osoby. Trasa składała się z dwóch pętli po 2,5km i poprowadzona została w większości szutrowymi ścieżkami wokół zbiorników Adriatyk oraz Bałtyk. Start odbył się punktualnie o 11:11 po odśpiewaniu przez wszystkich zgromadzonych pełnego hymnu. 4 zwrotki dodały nam jeszcze więcej sił i wystartowaliśmy. Trasa okazała się płaska i bardzo szybka. Różnica wysokości na jednej pętli 2,5km wynosiła zaledwie 11m. Głównym
problemem trasy okazała się jej szerokość. Wąskie ścieżki spowodowały dla praktycznie całej stawki niezwykle duży ścisk tuż po starcie. Pomysł ustawienia się w pierwszych rzędach na starcie okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu udało mi się zniwelować wadę wąskiej trasy do minimum i skupić się na realizacji opracowanej strategii. Jako, że był to dla mnie najważniejszy bieg, cele były postawione wysoko. Cel główny wokół którego zbudowałem całą strategię zakładał złamanie 22 minut. Cel dodatkowy, oznaczyłem sobie w głowie jako abstrakcyjny. Wynosił on złamanie 21’30”. Hymn odśpiewany, adrenalina już chce się wydostać na zewnątrz, START! Kolejne metry pokonywałem w pełni skupiony nie zwracając uwagi na osoby wokół mnie. Wszystkie aspekty fizyczne jak i psychiczne współpracowały ze sobą jak szwajcarski zegarek. Cały dystans biegu przemierzałem na tzw. limicie. Pierwsze okrążenie (2,5km) za mną z czasem 11’02” czyli na granicy realizacji celu głównego. Pora na drugie, ostatnie. Czas leciał bardzo szybko i już po chwili znalazłem się przed ostatnim zakrętem a potem tylko prosta do mety. Będąc już na ostatnich metrach widziałem zegar przy linii mety i już wiedziałem, że jest dobrze. Bardzo dobrze. Bieg ukończyłem z czasem 21’40”. Cel główny zrealizowany z zapasem a do celu abstrakcyjnego zabrakło niewiele. Na długą świętowanie nie było zbyt dużo czasu ponieważ trzeba było szybko zjeść ciepły posiłek a następnie dotrzeć do samochodu i razem z Łukaszem oraz Sławkiem udać się do Pajęczna na kolejny bieg. VI Pajęczański bieg niepodległości. Po dotarciu do Pajęczna sprawdziłem dostępne już wyniki biegu z Częstochowy. Na 329 startujących do mety dotarłem na bardzo wysokim 35 miejscu. Kolejny sukces, lecz z radością trzeba się jeszcze wstrzymać. W 2 Częstochowskim biegu niepodległości wystartował także Michał Kozieł, który dotarł do mety z czasem 23’53”. Swoje założenia zrealizował z zapasem 7 sekund.
Ostatni bieg przede mną. Trasa w Pajęcznie regulaminowo liczyła 5km. Rzeczywistość okazała inna od tej na papierze i trasa liczyła 5,34km. Ostatkiem sił pokonałem cały dystans i dotarłem do mety z czasem 24’20”. Odejmując czas potrzebny na pokonanie dodatkowych 340 metrów, na dystansie równych 5km uzyskałem 22’48”. Teraz można cieszyć się z uzyskanych wyników i tego, że udało mi się pokonać dystans czterech
różnych biegów w 3 dni.

Puchar Nadleśniczego - 2019

Malownicza trasa w Janowie Borku po raz trzeci gościła uczestników memoriału im. Nadleśniczego Mariana Grzanki w nordic walking. Wśród 88 zawodników znalazła się skromna, dwuosobowa ekipa Leśnych Ludków. Adrian i Włodek dzielnie walczyli na niezbyt długiej, bo 3.8 km trasie. Włodek zajął drugie, a Adrian trzecie miejsce w swojej kategorii. Puchary bardzo ładne, więc warto było się wysilać. Po dekoracji zwycięzców w rodzinnej atmosferze odbyła się prezentacja prawidłowej techniki nornic walking. Była twórcza dyskusja i wiele
pytań. Każdy na pewno coś wyniósł z tego pokazu. Za rok dziesiąty Jurajski Puchar NW, na pewno z udziałem Leśnych Ludków.