Relacje z zawodów

Bardzo pracowity weekend Leśnych Ludków

Ostatni weekend września Leśne Ludki spędziły bardzo pracowicie. W sobotę Prezes Sławek i Michał rano zaliczyli „aniołowskiego” Park Runa, a po południu City Cross. Zgodnie docierali do mety pięciokilometrowych dystansów.
W Poczesnej Zawodziu, na nowej trasie, inna ekipa Ludków walczyła w sobotnie przedpołudnie w ostatniej rundzie Jurajskiego Pucharu Nordic Walking. Medale i inne nagrody posypały się naszych zawodników hurtowo. Janek stawał dwa razy na najwyższym stopniu podium (bardzo wysokiego!), Adrian zaliczył pozostałe stopnie. Zaprzyjaźniona Ania też była na pudle. Tylko Włodek po spacerowym zaliczeniu dystansu (niecałe 5 km) nie zaliczył żadnego sukcesu. Z workami nagród wróciliśmy do domów. W niedzielne południe Adrian wystartował w biegu (niechcący) i marszu NW (świadomie) w ramach ostatniej rundy Ossona Cup. Na trudnej trasie zaliczył w sumie dystans nieco większy od półmaratonu. Z obydwu weekendowych startów przywiózł do domu aż pięć medali! Jest to rekord wszechczasów Ludków. Wielkie gratulacje i tak trzymać!
Niedzielny wieczór to kolejna impreza organizowana przez Zabieganych w której wzięły udział Ludki. Bieg Godzinny na stadionie CKS Budowlani odbył się po raz szósty, ale pierwszy w nowej formule. Zawodnicy startowali w dwóch grupach: rekreacyjnej i profi. W pierwszej pobiegli Zbyszek Stęplowski i Włodek.
Pokonane dystanse pozwoliły na zajęcie 41 miejsca (11.6 km) przez Zbyszka i 92 miejsca przez Włodka (10 km). W grupie profi świetnie spisał się Jarek Gałązka zajmując 14 miejsce(13.6 km). W imprezie startowało 143 zawodników.

Bieg Rodzinny w Częstochowie - 2019

Szósty już Bieg Rodzinny został jak zawsze perfekcyjnie zorganizowany przez naszych przyjaciół Zabieganych na Promenadzie im. Czesława Niemena w Częstochowie. Tradycyjnie obecne były Leśne Ludki. Startowaliśmy w biegu i marszu NW na dystansie 3 km. Najszybszy w biegu był Prezes Sławek (bardzo dobry czas 13.05), sporo za nim dotarli do mety Zbyszek P. i Włodek. W marszu z kijkami w czołówce stawki zameldowali się Janek (5 miejsce) i Adrian. Niestety do podium trochę im zabrakło. Losowanie licznych nagród też nie przyniosło nam sukcesów. Kibicowały nam Gosia i Halinka.

Urodziny Włodka

1 września 2019 z okazji urodzin Włodka Rajczyka – Honorowego Prezesa Leśnych Ludków odbył się w Żarkach Letnisku Bieg Godzinny 60+.
Zabawa polegała na pokonaniu możliwie wiele razy półtorakilometrowej leśnej pętli w ciągu jednej godziny – stąd 60, a plus polegał na tym, że można było zaliczyć pętlę rozpoczętą przed upływem 60 minut od startu. Wśród zawodników, którzy pokonali taką samą liczbę pętli wygrywał ten, który zrobił to w krótszym czasie. Oczywiście pokonywać pętlę można było tylko przy użyciu własnych mięśni, a zatem biegnąc, idąc, bądź maszerując z kijami.
W zawodach wystartowało 48 zawodników, w tym 18 kobiet. W biegu bezkonkurencyjny okazał się Łukasz Bielecki, pokonując 10 okrążeń w 64 minuty. Wśród biegaczek triumfowała Kasia Kotas z wynikiem 6 okrążeń w niecałą godzinę. Konkurencję nordikową tradycyjnie wygrali zawodnicy z Kabexu Podkowa Janów: wśród panów byli to ex aequo Łukasz Dors i Patryk Kołek (6 okrążeń) a wśród pań Nadia Mizgała (5 okrążeń).
Pierwsi trzej zawodnicy i zawodniczki z każdej konkurencji otrzymali, ufundowane przez Jubilata, piękne witrażowe statuetki wykonane przez Jurka Rogocza.
Po biegu rozpoczęliśmy drugą część świętowania. Jarek wygłosił laudację na cześć Jubilata, było wiele wzruszeń i wspomnień. A potem pozostały nam już tylko tańce i swawola.

Przełajowa Ósemka - 2019

W tradycyjnie upalnej Przełajowej Ósemce wystartowała spora grupa Ludków. Łukasz, Sławek, Michał i dwa Zbyszki biegali a Adrian i Włodek maszerowali z kijkami. Jedynym sukcesem było 6 miejsce Łukasza w kategorii wiekowej. Pozostali zaprezentowali się przeciętnie. Jacek Chudy jak zawsze nas rozpieszcza i zafundował każdemu uczestnikowi super plecak. Nowa trasa wokół jeziora przepiękna, przygotowana perfekcyjnie. Nagród znowu nie wylosowaliśmy. Dzięki Agnieszkom, Edycie i Zygmuntowi za kibicowanie.

IV Zalew Biegaczy - 2019

"Mierz siły na zamiary" pisał nielubiany przeze mnie poeta. Nie bardzo się to tym razem sprawdziło. Po półtoramiesięcznej przerwie w zawodach i treningach w sobotę postanowiłem, że w niedzielę wezmę udział w IV Zalewie Biegaczy w Poraju. Aśkę (ponoć) bolała noga, więc wystartowałem sam. No, jeszcze oczywiście Adrian i Włodek, bo oni (szczególnie ten ostatni) nie odpuszczą niczego. Stachanowcy. Start odbył się tym razem 5 minut przed ustaloną godziną, bo wszyscy nordikowcy grzecznie stali na starcie. Początkowo próbowałem trzymać się czołówki, ale po 3 kilometrach mój super smartwatch (prezent od żony) informuje mnie: "stary, to nie te lata; nie wygłupiaj się; trzeba zwolnić". Zegarek informację przekazał w troszkę inny sposób, ale treść była własnie taka. Cóż było robić, zwolniłem. Po 6 kilometrze skończył się asfalt i zaczął się szuter, a potem piach. Od początku towarzyszyli nam Janek i Zbyszek, którzy na rowerach dopingowali nas i poili wodą. Od 5 km do akcji włączyła się też Asia, która towarzyszyła mi do samej mety. Muszę przyznać, że bardzo fajnie się idzie, wiedząc, że w każdej chwili można liczyć na łyk wody. A że było upalnie i duszno, to woda była niezbędna. Na dodatek obecność żony dodawała ducha walki, więc przed metą stoczyłem zwycieski pojedynek z dużo młodszym zawodnikiem. Adrian z Włodkiem przyszli nieco później, ale też dzielnie walczyli do samego końca. Włodek, pewnie widząc młodą osobę płci przeciwnej, postanowił przekraczając głęboki rów wykonać salto. Brak ćwiczeń spowodował, że wyszło mu półsalto z kijami. Ponoć wyszedł z tego rowu szybko, ale na mecie wyglądał na trochę "wycioranego". Adrian dla odmiany licząc, że młoda sanitariuszka będzie go ratować metodą usta-usta, padł za metą nieżywy. Janek polewał go zimną wodą, Zbyszek wachlował, a my z Włodkiem trzymaliśmy jego dolne kończyny w górze. Młoda sanitariuszka co prawda zabrała go do swojego namiotu, ale skończyło sie na ... zmierzeniu ciśnienia. Biedak. Ogólnie impreza fajna, sympatyczna, niedaleko od domu i z małymi przygodami. I jeszcze z gościną u mieszkającego nad zalewem lwa morskiego, który ufundował nam szampana. Do następnego roku.

Bieg z Kopyta - 2019

W Biegu z Kopyta wystartowało w tym roku czterech Ludków. Jarek Gałązka przebiegł najtrudniejszy dystans, czyli 10 km. Adrian, Janek i Włodek przemaszerowali z kijkami 6km po nowej trasie. Żaden Ludek nie załapał się na podium, ale brakowało niewiele. Włodek, w przededniu swoich sześćdziesiątych urodzin,  jako pierwszy zaliczył 400-ny start w barwach Leśnych Ludków. Do połowy tysiąca jednak daleko.

X Parkrun w Częstochowie

W sobotę 10 sierpnia Leśne Ludki w składzie: Sławek, Włodek, Michał, Jarek Gałązka i zaprzyjaźniony Michał Kozieł wystartowały w dziesiątej edycji biegu Parkrun Las Aniołowski w Częstochowie. Pierwszy z Ludków na linii mety zameldował się Jarek - 5 miejsce open (1 miejsce w kategorii), Sławek zajął 10 miejsce open (3 miejsce w kategorii), Michał był 12 open (2 miejsce w kategorii), Włodek – 32 open (2 miejsce w kategorii), a Michał Kozieł uplasował się na 25 miejscu open (2 miejsce w kategorii). Po dziesięciu edycjach biegu, w klasyfikacji drużynowej (decyduje ilość ukończonych biegów przez zawodników poszczególnych drużyn) Leśne Ludki zajmują drugie miejsce. W klasyfikacji indywidualnej liczonej wg. Współczynnika wieku, najwyżej z Teamu Ludków sklasyfikowany jest Jarek Gałązka, 13 miejsce (69,47%), 22 miejsce zajmuje Zbyszek Stęplowski (64,23 %), a 25 miejsce Łukasz (64,23%). Top-30 zamyka Sławek klasyfikując się na 30 miejscu (63,20%).Włodek zajmuje 65 miejsce (57,44%), a Michał sklasyfikowany jest na 84 miejscu (54,32%). Po dziesięciu edycjach biegu sklasyfikowanych jest 175 uczestników.

Kamień Pomorski 2019

Start w Kamieniu Pomorskim był, podobnie jak w Olsztynie, pierwszym w tym mieście. Tym razem trasa prowadziła ulicami miasta zgodnie z nazwą biegu obok jego zabytków. Tym razem czas osiągnąłem dużo lepszy bo 57.58 min na dystansie 10 km. Ale miejsce stosunkowo gorsze niż w Olsztynie bo 138 na 174 zawodników (8 w kategorii). Po pokonaniu dwóch niełatwych pętli po mieście zawodnicy i kibice mogli się poddać rozpuście pożerania darmowych arbuzów. Rynek w Kamieniu Pomorskim był bowiem świadkiem bicia rekordu Polski w jedzeniu tych pysznych owoców. Zjedliśmy ich podobno 900 kg i od 3 sierpnia jestem wraz z Basią, Gosią i Mirkiem rekordzistą Polski.

Olsztyn Mazury 2019

Pobyt w Olsztynie (stolicy Warmii i Mazur) wykorzystałem nie tylko na wypoczynek ale również start w biegu charytatywnym. Celem biegu była zbiórka pieniędzy na leczenie chorego na porażenie czterokończynowe Łukasza. Trasa 10 km dystansu prowadziła częściowo wokół jeziora Długiego i po okolicznych lasach. Widoki były piękne, ale profil trasy zmuszał raczej do patrzenia pod nogi. Liczbą podbiegów (podejść) nie powstydziło by się wiele biegów górskich. Panującą duchotę trochę łagodził lekki wietrzyk. Udało mi się szczęśliwie dotrzeć do mety w czasie 63 min i 1 sek. Miejsce całkiem dobre bo 103 na 164 zawodników (5 w kategorii). O trudności trasy świadczy czas zwycięzcy 38.05 (trzeci zawodnik miał czas powyżej 41 min.). Po biegu organizatorzy częstowali wszystkich zawodników i kibiców napojami, owocami i słodyczami bez ograniczeń. Na zawodach spotkałem naszego kolegę z Dąbrowy Górniczej Piotra Macholca. Jak zwykle kibicowali mi i robili fotki Basia, Gosia i Mirek.

Jubileuszowy Bieg Leśnych Ludków

W sobotę 6 lipca Klub Sportowy Leśne Ludki przy pomocy Towarzystwa Przyjaciół Żarek Letniska zorganizował Jubileuszowy  Bieg Leśnych Ludków. Jubileuszowy – bo pierwszy odbył się w roku 2009, czyli dokładnie dziesięć lat temu. Leśne Ludki, choć na co dzień mieszkają w różnych miejscach, z wielką radością spotykają się, by wspólnie pobiegać  lub pochodzić z kijkami po żareckich lasach. Radość jest tym większa, im więcej przyjaciół zechce im w tym towarzyszyć. A jeśli znajdzie się przechodzień, który - choćby przypadkiem - włączy się w zabawę, to na pewno i on stanie się przyjacielem Leśnych Ludków .
W tegorocznej biegowej zabawie wzięło udział 46 Leśnych Ludków z przyjaciółmi, w tym jeden (bardzo przyjaźnie nastawiony) pies. A zabawa owa polegała na pokonaniu półtorakilometrowej leśnej pętelki biegiem lub marszem – byle na własnych nogach, tyle razy, ile kto zdoła w ciągu 6 godzin.  I niektórzy zdołali całkiem sporo!
Pogoda dopisała, humory tym bardziej, co półtora kilometra czekały na zawodników soczki, woda, owoce i ciasteczka.  Jedno kółko można było przebiec z dawno niewidzianym kolegą, a następne przejść z nową koleżanką. Lub na odwrót. A wszyscy uśmiechnięci i życzliwi. Aż nogi same niosły! Nic dziwnego, że w sumie wszyscy uczestnicy pokonali aż 917,4 km!
Każdy, kto ukończył choćby jedną pętelkę był zwycięzcą i otrzymywał pamiątkowy certyfikat. Nie zabrakło jednak i sportowej rywalizacji. Najwytrwalszy okazał się Krzysztof Szymkowski, który przebiegł 48 km. Wśród kobiet niepokonana była Magda Jagielska z NGB Kłobuck. Z rezultatem 46,5 km. Kategorię NW wygrali  Zbigniew Słabkowski z częstochowskiej Fiszbinki oraz Urszula Gutowska z NGB Kłobuck, którzy przemaszerowali po 36 km. Drobne upominki dla zwycięzców ufundowane przez sponsorów wręczyła Pani Wójt Gminy Poraj.
Leśne Ludki serdecznie dziękują sponsorom: Sokpolowi, Agencji Reklamy Photographer oraz Fundacji Kropla Szczęścia za wsparcie naszej imprezy. Wielkie podziękowania należą się także Towarzystwu Przyjaciół Żarek Letniska, a w szczególności Pani Ilonie Mrowiec, która cierpliwie liczyła pokonane okrążenia i towarzyszyła nam od początku do końca. Niemniej gorąco dziękujemy Ewie i Jurkowi Rogoczom, bez których ta impreza nie mogłaby się odbyć.
Bo oczywiście na samym biegu zakończyć się nie mogło. Po sportowych wyczynach przyszedł czas na świętowanie przy ognisku i muzyce. A że także tam byłam i nie tylko chodziłam z kijami do upadłego, ale także przysłowiowy miód i wino piłam, więc postanowiłam Wam o tym teraz opowiedzieć, by ci, którzy imprezę przegapili, żałowali i zapragnęli w przyszłości też się z nami zaprzyjaźnić.

Parkrun 29.09.2019

W czwartym Parkrunie rozegranym w częstochowskim Lesie Aniołowskim po raz czwarty wystartowały Leśne Ludki. Dzięki Prezesowi Sławkowi i Michałowi jesteśmy na razie zawsze obecni na tej niedawno rozpoczętej cyklicznej imprezie. Trasa pięciokilometrowego biegu jest dość trudna, praktycznie cały czas trzeba pokonywać większe lub mniejsze podbiegi. W ostatnią sobotę na 33 uczestników Sławek był 8 (3 w kategorii), Michał 12 (1 w kategorii), Włodek 23 (1 w kategorii). Wszyscy ustanowili swoje rekordy na tej trasie. Do tej pory największy sukces odnotował Łukasz, wygrywając drugą edycję. Sławek i Michał po 3 razy zajęli 1miejsce w kategorii. Włodek debiutował. Zapraszamy pozostałe Ludki do udziału w tej imprezie.